Od kilku dni jednym z najczęściej poruszanych tematów w świecie polskiej polityki jest… stan zdrowia prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego. Jak informowali politycy PiS, szef partii ma problem z kolanem i musiał zostać pod opieką lekarzy. Dość osobliwie próbowali nawiązać do tego posłowie opozycji, spośród których szczególnie wyróżnił się Sławomir Nitras (Platforma Obywatelska).

 

„Przypomniało mi się takie powiedzenie z PRL, że klasa robotnicza pije szampana i je kawior ustami swoich przedstawicieli. Dzisiaj mamy taką samą sytuację, bo Jarosław Kaczyński będzie żył skromniej obniżając wynagrodzenia posłom opozycji, bo nie sobie i swoim kolegom, klasie panów z PiS. Bo czy pani Szydło będzie miała obniżone uposażenie? Będzie pan Brejza, który odkrył skalę patologii. Opozycja będzie miała obniżone, bo Jarosław Kaczyński postanowił żyć skromniej, obniżając pensje posłom opozycji” – mówił poseł Platformy Obywatelskiej.

 

„To jest wydruk zrobiony dzisiaj. Na Szaserów w szpitalu na wizytę u ortopedy czeka 170 osób a pierwszy termin jest we wrześniu. Średni czas oczekiwania to jest 235 dni. A ile czekał pan Kaczyński? Do kolejki panie Kaczyński! Ja wiem, że pan jest ojcem narodu jak Cesarz w Kapuścińskim, ale jeśli pan chce żyć skromniej, to do kolejki na Szaserów. (…) Może poczekać 235 dni na wizytę, może chociaż kapitana do noszenia kul a nie generała. To jest bat na opozycję. My jesteśmy ludźmi skromnymi, damy radę. Jak trzeba będzie za darmo pracować, to będziemy, bo my naprawdę reprezentujemy tu Polaków. To sprowadzanie parlamentu do fasady. Gdzie są autorzy tej ustawy: pan Terlecki i Kaczyński? Tak właśnie was traktują!”  – mówił Sławomir Nitras w debacie sejmowej o obniżeniu uposażeń parlamentarzystów.

Wczoraj, tuż po zakończeniu prac Sejmu poseł Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej wdał się w awanturę z funkcjonariuszami Policji. Powodem miała być sugestia wobec posła, żeby nie szedł chodnikiem, znajdującym się przed barierkami otaczającymi budynek parlamentu.

 

Ja po prostu szedłem chodnikiem obok Sejmu. Chodnik nie był odgrodzony. Szedłem po prostu. Policjanci kazali mi się cofnąć i powiedzieli, że „tędy nie przejdę. Bo nie i tyle. Szarpali mnie bo odmówiłem zawrócenia” – relacjonuje poseł Nitras na swoim profilu społecznościowym.

 

„Panie Marek Kuchciński to jest absolutny wstyd dla Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, że podwładni Joachim Brudziński szarpią, zaczepiają, nie pozwalają spokojnie przejść ulicą spokojnym i zwykłym ludziom” – czytamy dalej we wpisie.

 

„Spadają wam sondaże i próbujecie za wszelką cenę sprowokować ludzi naruszając ich elementarne prawa. Zachowujecie się jak przestraszeni dyktatorzy oderwani od ludzi i rzeczywistości. I marnie skończycie” – dodał na koniec.

 

Całej sytuacji przyglądało się kilka osób, wśród nich widać także posłankę Joannę Schuring-Wielgus.

 

Po tym jak decyzją marszałka Sejmu Sławomir Nitras został ukarany obniżeniem wynagrodzenia o połowę, najwyraźniej bieda, głęboko w oczy zajrzała posłowi Platformy Obywatelskiej. Polityk żali się, że będzie musiał zorganizować święta Bożego Narodzenia za zaledwie kilka tysięcy złotych. Jeśli mielibyśmy to skomentować, musielibyśmy przypomnieć posłowi, że o takiej kwocie wiele polskich rodzin może jedynie pomarzyć. 

 

„Joachim. Daj spokój. Przyłożyłeś wielokrotnie rękę do odebrania mi pensji mimo że nie było regulaminowych podstaw. Znasz moją żonę, choćby dlatego powinna zadrżeć Ci ręka. Nie drgnęła, słowa nic nie zmienią. W te święta mamy połowę pensji. Najlepszego dla całej Twojej Rodziny na Święta”

– pisał Sławomir Nitras do polityka PiS – Joachima Brudzińskiego.

 

„Tak panie pośle w przyszłości zawsze mam zamiar korzystać z artykułu 175 ust3.4.5 w stosunku do WSZYSTKICH posłów którzy zachowują się w  jak  w . Mam nadzieję, że nasza rozmowa bedzię dla pana i innych okazją aby z uwagą przeczytać ten artykuł Regulaminu Sejmu”

– odpowiedział rozmówca.

Sławomirze daj spokój, ja jak przekroczyłem przed świętami dozwoloną prędkość na drodze to zapłaciłem mandat za mojà oczywistą winę i nie pochlipywałem,nie mieszałem do tego mojej żony którą znasz,ani Ciebie (chociaż jako poseł stanowisz obowiązujàce prawo) 

– napisał Brudziński.

 

W rozmowie z naTemat polityk Platformy przyznał, że zarabia 7300 złotych, a to oznacza, że po obniżeniu o połowę wypłaty posła zarobił 3650 złotych. Najwidoczniej to zbyt mało, żeby zorganizować święta…