Założyciel i były przewodniczący Nowoczesnej, Ryszard Petru, odszedł niedawno z partii. Jak również zapowiedział, założy nowe stowarzyszenie. O inicjatywie mówiła również posłanka Joanna Schmidt, która wymieniła nawet konkretne nazwiska. Jak donoszą media, do nowej partii Petru mają należeć politycy z Unii Europejskich Demokratów. Jednym z nich jest Stefan Niesiołowski, który jakiś czas temu nazwał Petru „pisowskim dywersantem”.

 

– Będę przygotowywał partię, którą chciałbym – nie tylko ja sam, ale w większym gronie – utworzyć tuż po wyborach samorządowych. Nazwałem to społeczno-liberalną. Oznacza to takie ugrupowanie, które z jednej strony promuje przedsiębiorczość, niskie podatki

– mówił Ryszard Petru.

 

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, polityk chce założyć nową partię wraz z posłankami, które razem z nim opuściły Nowoczesną – Joanną Scheuring-Wielgus i Joanną Schmidt, a także z posłami z Unii Europejskich Demokratów, wśród których jest Stefan Niesiołowski.

 

Warto jednak przypomnieć, jak wyżej wymieniony polityk nazwał w przeszłości Ryszarda Petru:

To jest propisowska dywersja. On szkodzi Polsce. Petru nie jest świadomy tego, że jest narzędziem PiS-u i dywersantem

– mówił Niesiołowski w trakcie rozmowy ze Superstacją.

 

Przed wyborami w 2015 roku stwierdził również, że Petru to „narzędzie w rękach PiS-u”.

Stefan Niesiołowski opublikował wpis, w którym wzywa do bojkotu Jasnej Góry. Polityk PSL-EUD jest oburzony faktem, że gościli tam przedstawiciele środowisk narodowych z całej Polski.

 

Niesiołowski opublikował na Facebooku długi wpis. We wstępie odniósł się do odsłoniętego 10 kwietnia pomnika smoleńskiego, później… w swoim stylu atakował wszystko co związane z Prawem i Sprawiedliwością.

 

„10-tego kwietnia 2018 roku został w Warszawie odsłonięty dziwaczny pomnik teoretycznie poświęcony ofiarom wypadku komunikacyjnego pod Smoleńskiem w 2010 roku, a faktycznie pisowskiej władzy nad Polską. PiS bowiem był wykonawcą tego dzieła, organizatorem uroczystości, kontrolerem przy wejściu i beneficjentem. Zwracała uwagę minimalna liczba ludzi obecnych, pusty plac. Obok wojska, policji, pisowskich aparatczyków i osób obłowionych na dobrej zmianie, praktycznie nie było nikogo. Co pokazała miedzy innymi reżimowa telewizja, albo celowo, albo przez niedopatrzenie, za co najpewniej ktoś poniesie konsekwencje. Nie jest istotna sama szkaradność tego monumentu, bo pod tym względem konkurencja smoleńskich pomników i tablic jest bardzo silna, ani to, że w mediach padają zarzuty o plagiat z jakiegoś niemieckiego dworca, ważniejsze jest to, że nareszcie zakończyły się pisowskie miesięcznice będące spektaklami nienawiści i szyderstwa z religii” – napisał poseł.

 

„Pomnik na placu Piłsudskiego będący faktycznie samowolą budowlaną i nielegalnie postawiony zostanie tak jak inne relikty dyktatury wywieziony do Kozłówki, chyba, że Warszawiacy będą chcieli zademonstrować miłość do Ukochanego Naczelnika i wyrażą swój stosunek na miejscu. Obecnie pomnik zaraz po odsłonięciu jest pilnowany dzień i noc przez umundurowanych policjantów, nieznana jest liczba tajniaków. Świadczy to o dobrym rozeznaniu nastrojów i powszechnym uwielbieniu dla Jarozbawa. Trochę podobna była sytuacja w 1968 roku, gdy zrzuciłem tablicę Lenina na Rysach, to żołnierze i cywile spisywali od tego czasu wszystkich turystów, którzy skręcali czerwonym szlakiem na Rysy, co zdaje się nie uchroniło następnych tablic Lenina przed podobnym losem jaki spotkał tę pierwszą” – dodał.

 

„Na Jasnej Górze miał miejsce zjazd nacjonalistów i rasistów, którzy mają w swoim dorobku hitlerowskie gesty i rasistowskie hasła (Polska biała). Czcigodny przeor klasztoru o. Marcin Waligóra na protesty, że wspiera ludzi pełnych nienawiści, a więc działających niezgodnie z chrześcijaństwem, odpowiedział „Klasztor jest otwarty dla wszystkich”. Tak wygląda w najczystszej postaci faryzeizm uczonych w Piśmie. […]Jasną Górę należy bojkotować tak jak Wawel z oczywistych powodów” – zaapelował.

 

Stefan Niesiołowski w rozmowie dla portalu wsensie.pl wypowiedział się na temat słów posłanki Krystyny Pawłowicz pod adresem Kamili Gasiuk-Pihowicz. Z jego strony padły obraźliwe określenia. Ponadto, polityk skomentował także słowa lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o zakończeniu miesięcznic smoleńskich.

 

– Pani Pawłowicz jest tego rodzaju osobą, która nie zasługuje na to, żeby się nią zajmować. To jest jedno wielkie chamstwo

– mówił Niesiołowski.

– Kaczyński odpowiada za niesamowitą brutalizację i obrzucenie swoich przeciwników politycznych wszystkimi możliwymi obelgami. W tym temacie rodzą się miernoty jak Pawłowicz, która usiłuje mu dorównać

– dodał polityk.

– Taki bagienny bulgot, który wydobywa się ze szpary oralnej pani Pawłowicz. Nie przywiązywałbym uwagi do tego

– stwierdził poseł.

– Myślę, że nie zakończą tych szopek smoleńskich. Będą w innej formie, będą w dalszym ciągu jakieś uroczystości. Obchodzenie zamachu, który w rzeczywistości był wypadkiem komunikacyjnym, bo będzie kult Kaczyńskiego Lecha

– powiedział.

– Myślę, że za jakiś czas wyborczy albo społeczeństwo w formie rozruchów, protestów pokaże gdzie jego miejsce, a miejsce jest przed sądem

– przewidywał Niesiołowski.

Te  obraźliwe słowa skomentowała również sama Krystyna Pawłowicz:

– Nie będę polemizowała z Niesiołowskim

– odparła krótko.

Poseł klubu poselskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego – Unii Europejskich Demokratów skomentował dla wSensie.pl kwestię tablicy, która już w najbliższy poniedziałek zostanie odsłonięta w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej. Przy okazji parlamentarzysta zdradził, co stanie się z takimi miejscami pamięci jeśli uda się odsunąć opozycji Prawo i Sprawiedliwość od władzy.

 

„Pomników Lecha Kaczyńskiego w Polsce są jakieś tysiące, więc będzie jeszcze jedna. To jest bardzo złe miejsce, bo Lech Kaczyński nie zasługuje na to, żeby żadną tablicę jego odsłaniać. Był bardzo złym prezydentem. Miał miejsce wypadek lotniczy, w którym zginął. Już nie chce oceniać, niech to oceniają specjaliści czy on był winien” – mówił poseł Niesiołowski w wywiadzie dla wSensie.pl.

 

„Mamy do czynienia z zawłaszczaniem przez PiS państwa. Mogą sobie na każdym słupie, na każdym filarze w Sejmie powiesić tablicę Lecha Kaczyńskiego nikt im tego nie zabroni. Wszystkie te tablice, kiedy Polska będzie wolna, wylądują w stosownym miejscu, czyli najpewniej w Kozłówce” – przekonywał.

 

Dla wyjaśnienia, w Kozłówce, na terenie Pałacu Zamoyskich, znajduje się muzeum Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdzie można obejrzeć także pomniki Lenina oraz Bieruta. Poseł Niesiołowski należy do grona najbardziej zagorzałych krytyków braci Kaczyńskich. Choć razem z nimi wspólnie działał w ramach „Solidarności”, wypowiada się szczególnie niepochlebnie o ich działalności po 1989 roku.

 

W ostatnim czasie klub Polskiego Stronnictwa Ludowego stracił posła na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Mieczysław Baszko opuścił klub, co spowodowało poważny problem dla funkcjonowania PSL. Z pomocą przyszła Unia Europejskich Demokratów, z którą wspólnie, łącząc siły, stworzono klub poselski.

Stefan Niesiołowski należy do najostrzejszych krytyków rządu Prawa i Sprawiedliwości. Teraz jednak  w programie „Polska w Kawałkach” na antenie Superstacji wygłosił  zaskakującą opinię, w której docenił skuteczność obecnej władzy.

 

„PiS jest skuteczny, a my byliśmy koszmarnie nieudolni i nieskuteczni” – stwierdził Niesiołowski.

 

Według Niesiołowskiego należało wprowadzić program „300+”. Brak transferów socjalnych przez rząd PO-PSL miał bowiem wywindować do władzy Prawo i Sprawiedliwość.

 

Współzałożyciel stowarzyszenia Europejscy Demokraci ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość udało się zrealizować te cele, których Platforma nie potrafiła zrealizować przez dwa lata.

 

„Dlaczego wzięliśmy podwójne opodatkowane jednego państwa, z którym mamy bliższe kontakty, dwa lata chodziłem między Szczurkiem a Sikorskim, chodziłem dwa lata, a PiS załatwił to chyba w pół roku” – powiedział na antenie Superstacji.