Do zdarzenia doszło w trakcie spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w sali BHP w Stoczni Gdańskiej. Kiedy szef rządu zakończył swoje przemówienie, zgromadzeni na miejscu ludzie zaczęli krzyczeć: „Lech Wałęsa! Solidarność! Hańba!”. Doszło ponadto do szarpaniny, wyrywane zostały również transparenty. Jak twierdzi jedna z protestujących osób, została pobita.

 

Jak informuje serwis onet.pl, manifestanci zjawili się z banerami przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, mieli ze sobą między innymi transparent głoszący „Pycha i Szmal” z logiem PiS.

– Tutaj wspaniali ludzie tacy jak Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Andrzej Kołodziej i Hilary Jastak. I na pewno jeszcze kilka osób – niektóre z nich po innej stronie sceny politycznej, ale wszyscy oni odegrali wielką rolę w ruchu Solidarności. Ten ruch odegrał z kolei wielką rolę i jest dla nas wielkim drogowskazem

–  mówił premier.

 

Na te słowa, a także zwolenników byłego prezydenta, reszta zgromadzonych zaczęła krzyczeć: „Bolek! Bolek! Bolek!”.

 

W tłumie doszło do przepychanek. Premier Morawiecki podjął próbę ponownego zabrania głosu, jednak nie udało się uspokoić obecnych na sali. Kiedy skandowano „Kłamca!”, szef rządu opuścił miejsce spotkania.

 

Zebrani ludzie zaczęli wyrywać sobie transparenty. Na miejscu pojawiła się policja. Doszło również do bijatyki.

To było z pewnością jedno z najlepszych wystąpień premiera Morawieckiego. W trakcie debaty nad odwołaniem ministra Glińskiego, w dobitny sposób kontrargumentował wniosek posłów opozycji o usunięcie ze stanowiska ministra.

 

„Różne wnioski o odwołanie ministrów i premierów oczywiście wysoka izba widziała przez lata, ale tak kuriozalnego jak ten to chyba bardzo dawno, a może nigdy. Tak naprawdę premier Gliński jest de facto człowiekiem, który odbudowuje polską kulturę i polskie dziedzictwo narodowe, a wy, za waszych rządów, zajmowaliście się tym, co można nazwać likwidacją polskiej kultury” – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w Sejmie, w trakcie dyskusji nad wnioskiem o odwołanie Piotra Glińskiego.

Pan premier wykonał jedno wasze zobowiązanie. Nie wiem, czy pamiętacie, ale zobowiązywaliście się w latach 2011-2013, że przeznaczycie 1% budżetu państwa na kulturę. Nigdy tego nie było. Pan premier Gliński przeznacza 1,1% na kulturę, 4 miliardy. Właśnie dlatego pan premier jest tym człowiekiem, który najbardziej odbudowuje dziedzictwo kulturowe Polski w ciągu ostatnich 25 lat. Nie widziałem nigdy wcześniej takie sytuacji jak w ostatnich latach, kiedy tak konsekwentnie odbudowana była pamięć, tożsamość i dziedzictwo” – mówił podczas debaty nad wnioskiem o odwołanie ministra Piotra Glińskiego premier Mateusz Morawiecki.

 

Podzielę się krótką refleksją. Wiecie co, macie państwo chyba w sobie takie jedno bardzo specyficzne DNA, w swoim kodzie kulturowym. Takie DNA, któremu bardzo się dziwię, ale myślę tez, że dziwi się bardzo wielu Polaków, chyba większość społeczeństwa. Wy jesteście przyzwyczajeni do tego, żeby polską kulturę, polskie dobra wyprzedawać, tak jak polskie nagrania, stocznię marynarki wojennej, polskie banki, a my chcemy polską kulturę i polską gospodarką wspierać. Wy się dziwicie: jak to możliwe, że odkupujecie jeden z największych polskich banków? No właśnie możliwe. Dajcie nam go odkupić. Jak to możliwe, że odkupujecie jedną z największych firm energetycznych? No właśnie możliwe. Krzyczycie: po co to robimy? Żeby zwiekszyć suwerenność Polski. Jak to możliwe, że z rąk syndyka odkupujemy stocznię marynarki wojennej? No właśnie dlatego, bo wyrwaliśmy te pieniądze mafiom VAT-owskim, które hulały tutaj jak wiatr po dzikich polach w waszych czasach. Te pieniądze przeznaczamy na odkupienie polskich banków, firm energetycznych, stoczni marynarki wojennej, kolekcji Czartoryskich” – mówił premier Morawiecki.

 

Zwracam się do posłów opozycji. Mam taką prośbę na koniec: pozwólcie nam w spokoju wspierać polską gospodarkę, dalej wspierać polską kulturę, budować dobrą, silną, piękną, wielką i coraz bardziej dumną Polskę” – zakończył.

SOP (Służba Ochrony Państwa) zastąpiła Biuro Ochrony Rządu w roli służby odpowiadającej za zapewnianie bezpieczeństwa najważniejszych przedstawicieli polskich władz. Wirtualna Polska ujawniła wpadki, które mają być ukrywane przez SOP, a można je określać jako kardynalne.

 

– Jak nic się nie zmieni, dojdzie do tragedii – komentuje sytuację wewnątrz SOP i ilość wpadek, informator WP.

 

Jedną z sytuacji do jakich dojść nie powinno miała miejsce pewnej nocy, pod siedzibą Agencji Wywiadu. W tamtym miejscu na sygnałach zatrzymała się limuzyna premiera Mateusza Morawieckiego. Jego kierowca wysiadł, aby poprosić o pomoc przedstawicieli AW/ Roztargniony zapomniał jednak wyjąć kluczyków, przez co uruchomił się alarm, a drzwi zamknęły się automatycznie. Premier miał przebywać w tym czasie w swoim domu znajdującym się po drugiej stronie ulicy na zamkniętym osiedlu. Sytuacja miała mieć miejsce niedługo po objęciu stanowiska premiera przez Mateusza Morawieckiego, a ze względu na fakt, że ochraniana przez BOR w dużym stopniu była wtedy jego poprzedniczka Beata Szydło, nowemu premierowi przypadki mniej doświadczeni funkcjonariusze.

 

– Chłopak wyskoczył z samochodu i w panice zostawił kluczyki w stacyjce przez co samochód się zatrzasnął i włączył się alarm. Trzeba było wysyłać drugi samochód pod dom Morawieckiego. Mieliśmy szczęście. Gdyby coś się stało i potrzebna była ewakuacja premiera, to funkcjonariusz ochrony, który był pod drzwiami, musiałby wynosić go na plecach – opowiada o tamtym zdarzeniu jeden z rozmówców Wirtualnej Polski. Znajdujący się wówczas w samochodzie funkcjonariusz miał spanikować, zostawić oficera ochrony pod domem premiera i jechać pod bramę siedziby Agencji Wywiadu.

 

Poważna wpadka miała się zdarzyć również funkcjonariuszom odpowiadającym za bezpieczeństwo prezydenta Andrzeja Duda.

 

– Na szczęście jechali bez prezydenta, byli na stacji. Oficer ochrony chciał zapalić lampkę i przez przypadek nacisnął przycisk, który służy do wyrzucenia szyby pancernej w razie wypadku. To nie jest zwykła szyba. Waży ok 200 kilogramów. Trzeba było wzywać inny samochód – opowiadał dla WP jeden z funkcjonariuszy.

 

– To nie jest błaha historia, bo te szyby trzeba montować fabrycznie. Nie da się tego zrobić w warsztacie. Koszt takiej szyby to 60 tys. zł – dodał.

 

Do nietypowej sytuacji doszło również w marcu 2018 roku. W trakcie odprawy przed wizytą Angeli Merkel, pojawił się problem ze znalezieniem kierowcy dla samochodu mającego przewozić niemiecką kanclerz.

 

Komendant SOP miał w pewnej chwili zapytać, jakie kierowca pancernego samochodu musi mieć uprawnienia. Wielu uważa jednak, że jako komendant, powinien to wiedzieć. Według informatorów WP, problemy ze znalezieniem kierowców mają być dość częste.

 

– Brakuje ich wszędzie. Szefowie poszczególnych wydziałów muszą siedzieć do 15-tej i wydzwaniać w poszukiwaniu kierowcy – stwierdzić miał pewien funkcjonariusz.

 

Wśród wpadek mają mieć miejsce również stłuczki.

 

– Do stłuczki doszło nawet na osiedlu, na którym mieszka premier. Stuknęły się samochody z jego kolumny. Do drobnych stłuczek dochodzi też na garażu. Odkąd zamontowano szlaban z czujką, co jakiś czas wali w jakiś samochód. Kiedyś kierowcy potrafili trzema samochodami przejechać pod szlabanem na autostradzie. Teraz nikt tego nie potrafi – powiedzieć miał w rozmowie z Wirtualną Polską jeden z funkcjonariuszy.

 

W podobnym tonie dla WP wypowiedział się również były szef BOR.

 

– Te sytuacje to wynik małego doświadczenia. Tej roboty nie da się nauczyć z podręcznika. Nauka jest tylko przez praktykę. Wcześniej trzeba było mieć duże doświadczenie, by usiąść za kierownicą samochodu z osobą ochranianą. Ta formacja została zniszczona, a wielu doświadczonych funkcjonariuszy odchodzi – stwierdził generał Gawor.

 

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej na wspólnej konferencji z kandydatem na prezydenta Wrocławia – Kazimierzem Ujazdowskim, poruszył kwestię „arogancji władzy”. W bezpośredni sposób zwrócił się do byłej premier Beaty Szydło oraz obecnego szefa rządu, Mateusza Morawieckiego.

 

„Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że to kapitulacja tego rządu. To brak kompetencji do tego, żeby rozwiązywać rzeczywiście trudne problemy, ale przede wszystkim dlatego, że to brak przytomności i przyzwoitości, brak realizacji zaleceń i decyzji, które podjął poprzedni rząd. Zakładnikami takiej polityki są właśnie dzisiaj politycy PiS, bo to przecież rząd PO w budżecie przygotowanym w 2015 roku, na 2016 rok pozostawił pieniądze, blisko 500 mln na realizację orzeczenia TK, które zrównywało świadczenia pielęgnacyjne osób z niepełnosprawnością dorosłych i nieletnich” – mówił Grzegorz Schetyna.

 

„To byłaby szansa, żeby pokazać, że można w konsekwentny sposób rozwiązać ten bolesny problem. Te blisko 500 mln to dzisiaj symbol arogancji władzy, nieczystych, nieprzejrzystych decyzji i brudnych interesów. Symbol, który jest przez media, ale też w opinii publicznej przyjmowany jako skok na państwową kasę. Widzieliśmy to chociaż w kontekście transferu blisko 500 mln zł do fundacji w Liechtensteinie, dla rodziny Czartoryskich. Te 500 mln to symbol, bo te pieniądze wystarczyłyby do tego, żeby pokazać, że konsekwentne, dobre decyzje mogą by kontynuowane bez przynależności, bez spoglądania na przynależność partyjną czy na poprzedni rząd. Te sprawy są ważne” – podkreślał lider PO.

 

„My dzisiaj i to deklaruję jako gabinet cieni, przedstawimy w najbliższych dniach ustawę o pomocy osobom niesamodzielnym. Tam także będziemy chcieli wpisać ważne zobowiązania w stosunku do tych, którzy nie mogą sobie sami poradzić, osoby niesamodzielne, także z niepełnosprawnościami. One potrzebują wsparcia, nie w kampanii wyborczej, tylko konsekwentnie z miesiąca na miesiąca, z roku na rok” – mówił Grzegorz Schetyna we Wrocławiu.

 

„Wczoraj widzieliśmy taki wyścig do tego, żeby te sprawy rozwiązać, ale nie przez podejmowanie konkretnych decyzji. Tam nie było mowy o decyzjach. Słyszeliśmy od minister Rafalskiej, że ustawy pisze się długo. Mam inne doświadczenie z większością PiS-owską w Sejmie i pamiętam wiele nocnych głosowań i dopychania kolanem, łamania niezależności TK czy niezawisłości sądów. Tutaj się nie da. Zawsze mówili, że się da. Teraz się nie da i widząc, jak prezydent Duda, wcześniej poseł Duda, który obiecywał kilka lat temu tym samym protestującym, że bardzo im pomoże, jak będzie ich wspierał. Dzisiaj o tym zapomniał i dzisiaj widzimy festiwal zapisywania postulatów. To samo z premierem Morawieckim. To żenada, farsa i kabaret polityczny, a nie poważny rząd” – kontynuował przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

 

„To można zrobić, tylko trzeba być przyzwoitym, a nie mówić, że są pieniądze, że wystarczyło nie kraść, a dlaczego teraz zabrakło pieniędzy? Dlaczego zabrakło pieniędzy, pytam się premier Szydło, premiera Morawieckiego? Dlaczego zabrakło wam pieniędzy? Zaczęliście kraść, wypłacać sobie nagrody? Więcej przyzwoitości” – podkreślał szef PO.

Dziś na konwencji Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Opozycji padło wiele deklaracji, dotyczących realizacji nowych propozycji programowych, które już wkrótce mają doczekać się realizacji. Premier Morawiecki zapowiedział także wprowadzenie programu dotyczącego wyprawek szkolnych, w którym rodzice każdego dziecka mają otrzymać 300 złotych.

 

„Na ten temat z premier Szydło bardzo dużo rozmawialiśmy, bardzo często współpracujemy, żeby zaoferować szeroką gamę różnych projektów dla seniorów. To program, który nazywamy „Dostępność Plus” – mówił premier Morawiecki.

 

„Zagwarantujemy 23 mld złotych po to, żeby poprawić warunki życia seniorom, osobom słabszym, niepełnosprawnym. Również proponujemy dodatkową, minimalną emeryturę dla tych pań, które, kiedy osiągnęły wiek emerytalny, nie mają nawet minimalnej emerytury, a urodziły co najmniej 4 dzieci” – poinformował szef rządu.

 

300 złotych na początku roku szkolnego dla każdego ucznia rozpoczynającego naukę w szkole podstawowej i średniej. To propozycja rządu Prawa i Sprawiedliwości, o której poinformował dziś premier Morawiecki. Jak podkreślał szef rządu, rodzice będą mieli wolną rękę w wydatkowaniu tych pieniędzy bo sami wiedzą, czego w tym momencie najbardziej potrzebują ich pociechy.

 

Dzisiejsze programy nazwano „5-tka Morawieckiego”, ich realizacja dotyka obszaru ważnych programów społecznych, gospodarczych, inwestycji lokalnych oraz działania na rzecz seniorów i osób niepełnosprawnych. Składają się na to konkretne rozwiązania:

1. Obniżka od początku przyszłego roku podatku CIT dla małych firm z 15 do 9 proc., czyli najniższego poziomu w UE.

2. Wprowadzenie małego ZUS-u naliczanego proporcjonalnie do przychodów dla firm osiągających miesięczne obroty do wysokości 2,5 minimalnych pensji w Polsce. Im mniejszy zarobek, tym mniejszy ZUS.

3. Wyprawka – 300 złotych na początku roku szkolnego dla każdego ucznia rozpoczynającego naukę w szkole podstawowej i średniej.

4. Nowy fundusz budowy dróg lokalnych o wartości co najmniej 5 miliardów złotych. Oznacza to tysiące kilometrów odnowionych dróg we wsiach, małych miastach, gminach i powiatach.

5. Program Dostępność+ – likwidacja barier dla osób niepełnosprawnych – ponad 20 mld złotych w ciągu 8 lat.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział nowe programy, które w znaczący sposób mają poprawić środowisko rozwoju dla przedsiębiorców. Najważniejszą zapowiedzią, jest deklaracja o nowej, niższej składce ZUS.

 

„Dziś spotykamy się w Warszawie, ale za chwilę ruszymy w Polskę. Ruszymy po to, żeby słuchać ludzi, wiedzieć, czego od nas oczekują, jakie są te nadzieje, który w kolejnych latach powinniśmy spełniać. Chcę to podkreślić na początku, że możemy to zrobić tylko działając zgodnie, pracując razem, w ramach Zjednoczonej Prawicy” – mówił premier Mateusz Morawiecki na konwencji Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy.

 

„Myślimy o tych małych przedsiębiorcach, to właśnie stąd, tui teraz chciałbym ogłosić pierwszą z tych zmian, z projektów, propozycji dla Polaków, którą mamy już na najbliższy czas. Pierwszym naszym projektem, naszą propozycją, który mamy dla Polaków, jest niższy ZUS. Bardziej proporcjonalny przy niższych dochodach, do wysokości 2,5-krotności wynagrodzenia minimalnego. Opozycja ma tylko jeden program – antyPiS. Nasz program nazywa się Polska” – zapowiedział premier Morawiecki.

 

„Widzieliśmy program naszych przeciwników, można nazwać go: nic się nie da, nic nowego nie jest możliwe. 500+ niemożliwe, banki i instytucje finansowe na sprzedaż, stocznie do zamknięcia, nierentowne, cukrownie też na sprzedaż, LOT musi być oddany w obce ręce, taka była filozofia. Weź kredyt, zmień pracę – taka to była oferta” – przypomniał premier.

 

„My pokazaliśmy, że można mieć zupełnie inną ofertę dla społeczeństwa. My pokazaliśmy, że można inaczej prowadzić politykę społeczną, gospodarczą, bo Zjednoczona Prawica, PiS, nasz obóz polityczny jest po to, żeby dawać społeczeństwu coraz więcej bezpieczeństwa w różnych wymiarach. Społecznym, finansowym, międzynarodowym, obronnym, prawnym” – podkreślił szef rządu.

Tomasz Komenda po niesłusznym spędzeniu osiemnastu lat za kratkami więzienia, ma mieć trudności w powrocie do normalnego życia i funkcjonowania w społeczeństwie. Dodatkowo wciąż przewija się temat pieniężnych kwot, które mężczyzna miałby otrzymać w ramach odszkodowania.

 

Pełnomocnikiem niesłusznie skazanego za gwałt oraz morderstwo Tomasza Komendy jest dawny prokurator generalny i minister sprawiedliwości- Zbigniew Ćwiąkalski. Zapowiedział on już po raz kolejny, że domagał się będzie odszkodowania dla swojego klienta, a także wypowiedział się na temat kwot jakich mieliby żądać. W rozmowie podczas audycji w Radiu Zet, Zbigniew Ćwiąkalski stwierdził, iż żądania te przebiją najwyższą kwotę jaką do tej pory otrzymał człowiek niesłusznie skazany w Polsce, czyli 3 miliony zł.

 

Premier Mateusz Morawiecki zadecydował oficjalnie w czwartek 29 marca o przyznaniu Tomaszowi Komendzie renty specjalnej na poziomie 4 tys. zł brutto.

 

– Nic nie wynagrodzi Panu Tomaszowi Komendzie cierpień, jakich doznał przez niesłuszne skazanie i pobyt w więzieniu. Ale sprawiedliwe państwo musi działać i musi mu pomóc. Podjąłem więc decyzję o przyznaniu Panu Tomaszowi renty specjalnej, do czasu aż uzyska odszkodowanie w sądzie – napisał na Twitterze Szef Rady Ministrów.

 

– Za rentę bardzo dziękuję i po prostu dziękuję – skomentował na antenie TVN24 sam Tomasz Komenda, nie kryjąc zadowolenia z otrzymanego od państwa wsparcia.

 

– Nie będę jakimś tam ciężarem – dodał.

 

W ramach pewnej pomocy doraźnej, Tomasz Komenda otrzymał po wyjściu z więzienia również towarowo-żywnościowe bony.

 

– Ewentualne kolejne decyzje kuratora zawodowego, co do pomocy postpenitencjarnej, będą podejmowane sukcesywnie i we współpracy z dozorowanym. Na obecnym etapie postępowania karno-wykonawczego współpraca dozorowanego z kuratorem sądowym jest nienaganna – powiedziała Joanna Podwin z biura rzecznika prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu w rozmowie z Wirtualną Polską.

 

 

 

 

 

Jak donosi portal wsensie.pl, była premier Ewa Kopacz podczas wywiadu dla serwisu interia.pl dokonała oceny dotychczasowych rządów obecnego premiera Mateusza Morawieckiego. Wspomniała również, co sądzi o ewentualnym powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki.

 

Polityk poproszono o ocenę 100 dni rządu Mateusza Morawieckiego. Jak określiła Kopacz, ich symbolem będzie „gafa”.

 

– Zastanawiam się, czy należy się cieszyć, że on jest premierem, czy lepiej, żeby tych stu dni nie było. Sto dni to i dużo, i mało. Mam wrażenie, że symbolem oceny premiera Morawieckiego będzie gafa

– powiedziała była premier.

– Premier Morawiecki uprawia politykę w zupełnie innym stylu niż premier Szydło, która potrafiła wychodzić na mównicę sejmową, krzyczeć i wychowywać, nie zawsze mając rację. Robiła to niekiedy mało elegancko. Morawiecki jest raczej spokojnym człowiekiem. Jak się na niego patrzy to ma się wrażenie, że wypreparowano mu układ nerwowy. Nawet jak mówi o rzeczach istotnych, to mówi bez emocji

– dodała.

– Nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło mi się usiąść i powiedzieć: popatrzcie, taka jestem wspaniała, tak ciężko pracuję i wszystko mi się należy. Wyborcy chcieli zmian. I cóż mamy obecnie po dwóch i pół roku? PiS pokazuje, że nie zasługuje na to, żeby rządzić Polakami, przywiązanymi do takich wartości jak wolność, demokracja, praworządność. Jestem przekonana, że ci, którzy wynieśli ich do władzy, za dwa lata z nich zrezygnują. PiS dostanie czerwoną kartkę. Arogancja i pycha, która kroczy przed upadkiem, spowoduje, że ich rządy skończą się zdecydowanie szybciej niż im się wydaje. I dobrze

– kontynuowała polityk.

 

Kopacz zapytano także o to, co sądzi o ewentualnym powrocie Donalda Tuska do Polski. Odparła, że chciałaby, żeby przyjechał do kraju.

–  Powinien wrócić. (…) Jest jednym z najzdolniejszych polityków wolnej Polski, człowiekiem, który przez lata swojego premierostwa zrobił wiele dla kraju

– mówiła.

 

 

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z premier Wielkiej Brytanii, Theresą May. Jak zawiadomiła rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, premier rozmawiał z premier Wielkiej Brytanii Theresą May, która chciała skonsultować dalsze postępowanie wobec zagrażającego postępowania Rosji.

 

Podczas wywiadu z dziennikarzami zdradziła, że premier May chciała skonsultować z ważnym sojusznikiem, jakim jest Polska, dalsze postępowanie wobec zagrażającego postępowania Rosji.

 

– Atak chemiczny, jaki odbył się na terenie Wielkiej Brytanii, jest zagrożeniem nie tylko dla niej, ale również dla innych krajów na terenie Europy, dla krajów UE, stąd rozmowa, stąd dyskusje, jaka powinna być reakcja i wniosek – reakcja powinna być reakcją solidarną nie tylko bilateralną, ale wszystkich krajów członkowskich UE

– mówiła Kopcińska.

 

Portal rmf24.pl donosi, że premier Wielkiej Brytanii obarczyła w środę Rosję odpowiedzialnością za usiłowanie otrucia byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i brytyjskiego agenta Siergieja Skripala oraz jego córki Julii.

 

Śledczy brytyjscy ustalili, że do napaści na Skripala i jego córkę wykorzystana została produkowana w Rosji broń chemiczna. Zarówno ojciec, jak i córka są w stanie krytycznym.