Do niecodziennej sytuacji doszło na warszawskim Mokotowie, gdzie przyłapano kobietę biegającą nago wokół bloku i rozrzucającą różne przedmioty. O sprawie zawiadomiono straż miejską. Jak się później okazało, 51-latka była poszukiwana jako zaginiona w jednym z naszych krajów sąsiedzkich.

 

Zgodnie z komunikatem z portalu polsatnews.pl, strażnicy miejscy z II Oddziału Terenowego patrolowali w środę warszawską dzielnicę Mokotów. Podczas ich służby, około godziny 17.30 otrzymali zgłoszenie, że przed jedną z posesji przy ulicy Puławskiej biega naga kobieta. Rzucała ona kamieniami w okna i krzyczała coś, czego nikt nie zrozumiał.

 

Kiedy strażnicy dotarli na miejsce zdarzenia, spostrzegli 51-letnią kobietę, która rzucała różne przedmioty (między innymi koc, okulary czy portfel). Jak ustalono, dokonała ona również zniszczenia okularów innej osoby, których wartość wyceniono na więcej niż tysiąc złotych – informuje serwis polsatnews.pl.

 

Strażnicy miejscy o sprawie zawiadomili policję, która ustaliła niedługo później, że kobieta jest poszukiwana jako zaginiona w jednym z sąsiadujących z Polską krajów. Dalsze działania są obecnie prowadzone przez policjantów – poinformował portal polsatnews.pl.

Wkrótce w kinach pojawi się nowy film Patryka Vegi „Kobiety mafii”. Jak poinformował portal tvp.info, gangsterzy z „grupy mokotowskiej” mieli wpływać na obsadę filmu i zablokowali pojawienie się na planie jednego z dawnych, skruszonych przestępców. Zeznawał on bowiem przeciwko niektórym gangsterom z grupy „Szkatuły” i został tzw. małym świadkiem koronnym.

 

O tym natomiast, że najbardziej znany świadek koronny w Polsce o pseudonimie „Masa” nie darzy wielką sympatią reżysera, mogliśmy dowiedzieć się już z kilku wypowiedzi. Teraz Patryk Vega został mocno zaatakowany przez Jarosława Sokołowskiego w jednym z jego facebookowych wpisów.

 

– Patryk Vega, moralna hybryda, która jedną decyzją opluła nie tylko swoich znajomych, być może przyjaciół, z policji, ale również zbrukała pamięć ofiar gangu mokotowskiego. Szczególnie pamięć po siedmioletniej dziewczynce, której zwłok do dziś nie odnaleziono.
Ale co mnie doświadczonego, byłego bandytę szokuje, to logiczno- werbalna oślizgłość Vegi. Reżyser szczyci się w wywiadach, że brał udział w policyjnych akcjach przeciwko kryminalistom. Podkreślał wielokrotnie swój szacunek dla stróżów prawa.
Dorobił się fortuny na biletach, kupowanych przez rzeszę przyzwoitych i uczciwych Polaków – napisał dobitnie „Masa”.

 

Dawny gangster z Pruszkowa odniósł się również do obecnych działań i zachowań znanego reżysera.

 

– A dziś groteskowo tłumaczy, dlaczego chodzi na smyczy u ludzi, którzy mordowali kobiety czy dzieci.
Podlizuje się zwyrodnialcom, bredząc o „kodeksie honorowym”, który nie istnieje. Spełnia kaprysy gwałcicieli i pluje w twarz tym, którym obcinano palce. Za kilka fałszywych srebrników, udaje gitowca.
Panie Vega! Jako dziennikarz i uczestnik policyjnych akcji jest pan dożywotnio „frajerem” i „kapusiem”. Nie ma znaczenia ile razy wyliże pan buty swoim rozmówcom w kryminale.
A ludzie, którzy tam przebywają i którzy udzielają panu informacji, to konfidenci. Tak mówi nie „kodeks gangstera”, tylko zwykła, więzienna git- bajera.
A pan, jako ojciec córki, może dziś spać spokojnie. Nie grozi jej los Eweliny B. Nie tylko dzięki funkcjonariuszom policji, ale również tym, którzy w ramach art. 60 kk czynnie ukorzyli się przed polskim społeczeństwem, ujawniając tajemnicę niejednej zbrodni – ocenił Sokołowski.