W listopadzie 1967 r. na scenie Teatru Narodowego odbyła się premiera „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Dejmka. I tutaj dodam, że spektakl został przygotowany z okazji 50 rocznicy rewolucji październikowej. W tym czasie dobrze było widziane przedsięwzięcia kulturalne aby je łączyć z różnymi rocznicami – co ludzie kultury doskonale rozumieli. Spektakl obejrzała grupa pisarzy radzieckich goszczących w Polsce, wydając o nim bardzo pochlebną opinię, a Teatr Narodowy z „Dziadami” został zaproszony do Moskwy.
Na przedstawienia zaczęli spontanicznie przychodzić studenci i mocno oklaskiwać kwestie o wydźwięku patriotycznym, niepodległościowym i antyrosyjskim, co nadało widowisku duży rozgłos i pełną widownię. Bez wątpienia „Dziady” – i to w tak dobrej obsadzie – były tego warte.
I tutaj dodam, że spontaniczne reakcje publiczności były inspirowane przez tzw. „komandosów”, skupionych w klubie ZMS przy Wydziale Prawa UW. Reakcją władz było zdjęcie „Dziadów” ze sceny. I tutaj dodam, 16 stycznia podano informację o zdjęciu „Dziadów” z dniem 30 stycznia. Do tego czasu przedstawienia się odbywały. Spontaniczną reakcją na zdjęcie „Dziadów” był wiec na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego w dniu 8 marca 1968 r.
Zaprawdę spontaniczność niespotykana.

 

Na wiecu odczytano rezolucję m.in. w obronie „Dziadów” i dwóch wyrzuconych ze studiów kolegów Michnika i Szlajfera. Na koniec odśpiewano międzynarodówkę – „Wyklęty powstań ludu ziemi…”, co w kontekście „Dziadów” pasuje – jak nie przymierzając – pięść do nosa. Nie mogło to żadną miarą poderwać studentów.
Wtedy na teren uniwersytetu wjechały autokary z „aktywem robotniczym”, który na tę okoliczność miał przy sobie stosowne pały i walił, kogo popadło. I po tym fakcie rozpoczął się w Polsce bunt młodzieży przeciw komunie.

 

Co było przyczyną wydarzeń zakończonych marcem 68?

7 marca 2018r. na UW odbył się rocznicowy panel dotyczący wydarzeń z marca 68 r. „Ogólnopolski ruch społeczny przeciw komunizmowi”. W tym panelu udział wziął premier Morawiecki, który w początkowej części swojego wystąpienia trafnie umieścił sytuację Polski na tle analizy wydarzeń na bliskim wschodzie i wojnie sześciodniowej z czerwca 1967. Uważam, iż tamte wydarzenia stanowiły preludium marca 68.
W czerwcu 1967 r. Izrael zaatakował Egipt, Jordanię i Syrię. W ciągu 6 dni wojska tych państw zostały rozbite, a Izrael osiągnął zamierzone cele. Był to bardzo bolesny cios dla ZSRR. Szczególnie dotyczyło to Egiptu, którego armia była uzbrojona w broń sowiecką, specjaliści sowieccy szkolili żołnierzy a przy jednostkach wojskowych byli sowieccy doradcy. ZSRR zerwało z Izraelem stosunki dyplomatyczne – a co za tym idzie Polska oraz pozostałe demoludy. Ten znaczący sukces Izraela wywołał w Polsce radość wśród Żydów.
W tydzień po wojnie sześciodniowej w Polsce odbywał się kongres Związków Zawodowych, na którym Gomułka mówił o zagrożeniu pokoju na świecie, obciążając za to Izrael, jak również piętnując syjonistów mieszkających w Polsce. Nasiliło to walkę wewnątrzpartyjną. Ale nie ukrywali swojej radości również oficerowie pochodzenia żydowskiego, którzy do Polski przyszli wraz z Armią Czerwoną, a tego nie mogli nie zauważyć sowieci, którzy Wojsko Polskie w dalszym ciągu mieli pod swoją szczególną pieczą. I tak w WP rozpoczęła się czystka. Usunięto wtedy ok. dwustu generałów i wyższych oficerów z obszarów dowódczych WP. Jak się później okazało – to nie było wszystko.
W samych strukturach władzy (a głównie PZPR) już od pewnego czasu toczyła się ostra rywalizacja pomiędzy ludźmi głównie pochodzenia żydowskiego, którzy po 56 r, utracili swoją pozycję – a teraz chcieli ją odzyskać- czyli tzw. „puławianami” a „partyzantami”, którym przewodził Moczar. Ta walka buldogów Gomułce specjalnie nie przeszkadzała, pod jednym wszakże warunkiem, że odbywała się pod dywanem, to znaczy nie wychodziła na światło dzienne. Puławianie wzmogli ataki na Gomułkę, zarzucając mu brak demokracji. I myli się ten, kto mówi o demokracji w życiu publicznym, przecież to byli w znacznym stopniu decydenci okresu stalinowskiego. Dla nich Partia była i miała pozostać siłą przewodnią, a demokracja odnosiła się wyłącznie do samej Partii. Reakcje Gomułki były w zasadzie umiarkowane, ale stanowcze. W październiku 1967 r. został usunięty ze stanowiska redaktor naczelny Trybuny Ludu, Leon Kasman, członek KC PZPR. Krzywdy mu nie zrobiono, został wiceprezesem NBP.

Po wystawieniu „Dziadów” wzrasta aktywność „komandosów”.

I tutaj od razu mamy sprzeczność, bo z jednej strony mickiewiczowski epos narodowy – a z drugiej oklaskujący go „komandosi”, czyli dzieci aparatczyków, prawie w całości pochodzenia żydowskiego. Ich idolem politycznym jest Jacek Kuroń, a deklaracją ideową „List otwarty do Partii” autorstwa Modzelewskiego i Kuronia ogłoszony w 65 r. W tym dokumencie – mówiąc w największym skrócie – domagano się rozprawy z prawicą, likwidacji Kościoła, zapędzenia chłopstwa do kołchozów, przejęcia fabryk przez Rady, powrotu do korzeni komunizmu i poniesienia rewolucji w świat.
„Komandosi” w takiej sytuacji nie odwołują się do swoich korzeni ideowych, a Kuronia nie widać na demonstracjach. Spotykają się u niego w domu. Te przepychanki wewnątrzpartyjne trwają do 8 marca, kiedy to przeciął je Moczar, wysyłając ORMO na teren Uniwersytetu i milicję na Krakowskie Przedmieście. W ten sposób walka buldogów pod dywanem została ujawniona i Gomułka został zmuszony do podjęcia decyzji. Poszły one po myśli „partyzantów”, ale nie do końca.
W całej Polsce odbywały się odgórnie organizowane wiece poparcia dla towarzysza Gomułki i równocześnie piętnujące syjonistów. Z drugiej strony protesty, demonstracje i okupacje uczelni, ale pod hasłami niepodległości.

Przełomowe wydarzenie – wiec aktywu partyjnego w Sali Kongresowej 19 marca 1968 r.
Gomułka w swoim wystąpieniu, oprócz rytualnego potępienia syjonizmu powiedział, że Żydzi, którzy uważają Izrael za swoją ojczyznę, mogą do Izraela wyjechać.
W praktyce ten, kto zadeklarował, że jest Żydem i zrezygnował z polskiego obywatelstwa, otrzymywał bilet w jedną stronę. Po marcu nastąpiła czystka w aparacie partyjnym i administracji. Usunięto 14 wiceministrów i około setki dyrektorów i wicedyrektorów departamentów. Moczar awansował, został sekretarzem – podlegały mu MSW i MON. Atak na syjonistów już w maju zaczęto wygaszać i szybko zaprzestano o tym pisać i mówić.

Ilu Żydów zdecydowało się wyjechać z Polski po marcu 68?

Według Muzeum Polin w wyniku antysemickiej nagonki z kraju wyjechało około 13 tys. Polaków o żydowskich korzeniach, a wyjazdy te trwały jeszcze w roku 1971. Wynika z tego, że jeszcze po wydarzeniach z 1970 r., gdzie ekipa rządząca całkowicie się zmieniła, Żydzi wyjeżdżali z Polski jako ofiary antysemityzmu. Zupełnie się zapomina o tych Żydach, którzy mieli krew na swych rękach z okresu stalinowskiego i nie zostali osądzeni, jak chociażby prokurator płk Helena Wolińska. Ilu takich ludzi wyjechało wtedy z Polski?
Mało miejsca poświęciłem zrywowi młodzieży, której rzeczywiście chodziło o Polskę. W środkach przekazu ta młodzież stanowiła tło dla żalu nad przegranymi w wewnątrzpartyjnej łomotaninie Polakami o żydowskich korzeniach – według określenia muzeum Polin.

 

Henryk Klata

Skandal wokół obchodów 50. rocznicy Marca’68, podczas których głos zabrała także ambasador Izraela w Polsce. Zamiast tonować nastroje i uczcić pamięć tamtych wydarzeń, postanowiła przeprowadzić dyplomatyczną szarżę.

 

„Przez ostatnie półtora miesiąca już wiem jak łatwo w Polsce obudzić i przywołać wszystkie demony antysemickie, nawet kiedy w kraju prawie nie ma Żydów. Są ludzie, którzy mówią że wtedy nie było Polski. Można przypisać ZSRR zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Rzeczywiście wszystkie kraje bloku komunistycznego, oprócz Rumunii zrobiły to. Jednak Marzec ’68 zdarzył się tylko w Polsce. Ciekawe jest to, że wyrzucenie Żydów z Polski nie pomogło Gomułce i partii w rozwiązaniu problemów społecznych” – mówiła ambasador Izraela w Polsce na Uniwersytecie Warszawskim, w trakcie obchodów 50. rocznicy Marca’68.

 

„Myślę że teraz powinno się robić wszystko i chciałbym również żeby pani ambasador Azari przyłączyła się do tych, którym bardzo zależy na tym żeby padły emocje, złe emocje, te dobre pozostały, które prowadzą do porozumienia. Jest potrzebne porozumienie, dialog i spokój. Takie wypowiedzi chyba temu nie służą” – stwierdził Stanisław Karczewski na briefingu w Senacie, odnosząc się do wypowiedzi ambasador Izraela.

Prezydent Andrzej Duda wziął udział w uroczystościach 50. rocznicy Marca’68. W swoim przemówieniu odniósł się do tamtych wydarzeń.

 

„Niektórzy mówią, że dzisiejsza Polska powinna przeprosić za tamten antysemicki akt dokonany przez ówczesne władze, za to, że byli tacy Polacy, którzy się do tego wtedy przyłączyli, za to, że wypędzono z Polski – bo tak trzeba to powiedzieć – paręnaście tysięcy ludzi. Tak jak za grudzień 1970 r., za to, że strzelano do ludzi w Gdańsku, w Gdyni, tak jak za Radom, Płock, Ursus 1976 r. tak, jak za kopalnię „Wujek” 1981 r., jak za błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, za ludzi pomordowanych przez komunistów – dzisiejsza wolna Polska niepodległa, moje pokolenie nie ponosi odpowiedzialności i nie musi za to przepraszać” – powiedział Prezydent.

 

„Ale chcę z całą mocą podkreślić, że z wielkim żalem pochylamy głowę, pochylam tę głowę z wielkim żalem, także ja jako Prezydent. I tym którzy zostali wtedy wypędzeni i rodzinom tych, którzy zginęli chcę powiedzieć: proszę wybaczcie, proszę wybaczcie Rzeczpospolitej, proszę wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce, za to, że dokonano tego haniebnego aktu – oświadczył Prezydent. – Polska moimi ustami o to wybaczenie prosi dla tamtych, żeby zechcieli zapomnieć i żeby zechcieli przyjąć, że Polska tak bardzo żałuje, że ich dzisiaj w niej nie ma. Cześć i chwała bohaterom 1968 roku” – mówił Andrzej Duda.