Pomimo tego, że do końca sezonu piłkarskiej Ekstraklasy została już tylko jedna kolejka, nadal nie jest pewne kto zostanie tegorocznym mistrzem Polski. W walce o ten tytuł pozostają Legia Warszawa oraz Jagiellonia Białystok. Problem wywołał fakt, że piłkarze z Warszawy rozgrywają swój ostatni mecz na stadionie w Poznaniu przeciwko Lechowi. 

 

Poznański „Kolejorz” oraz Legia postrzegani są przez kibiców w Polsce jako jedni z największych wobec siebie rywali, a mecze pomiędzy tymi zespołami określane są nawet „Derbami Polski”. To komplikuje sprawę panującej w polskiej piłce tradycji, zgodnie z którą mistrz Polski rozpoczyna świętować zdobycie tytułu na murawie zaraz po zakończeniu ostatniego meczu.

 

Plan zorganizowania alternatywnej fety dla piłkarzy Legii przy ich ewentualnym zdobyciu mistrzostwa miały zacząć obmyślać najpierw władze Lecha Poznań.  Obawiano się zbyt dużego zagrożenia dla zachowania bezpieczeństwa na stadionie, jeśli piłkarze z Warszawy mieliby świętować w obecności tłumu poznańskich fanatyków. Jednym z pojawiających się wówczas pomysłów, był plan rozpoczęcia fety po opuszczeniu stadionu przez kibiców. Odrzucono jednak tą koncepcję, gdyż mogła by ona i tak nie zbyt wiele zmienić.

 

Ważne rozmowy dotyczące tej kwestii miały odbyć się we wtorek podczas wideokonferencji przedstawicieli Jagiellonii Białystok, Legii Warszawa, Lecha Poznań oraz samej Ekstraklasy. Dość oryginalny pomysł wyszedł ze strony reprezentującego warszawski klub Jarosława Jankowskiego. Stwierdził on bowiem, że jeżeli organizator nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa to mecz można przenieść do stolicy. Tą propozycję uznano jednak za prowokację.

 

W końcu podjęto decyzje, że jeżeli piłkarze Legii zostaną mistrzami, wówczas jak najszybciej wrócą samolotem do Warszawy, aby tam świętować sukces ze swoimi kibicami. Poznański klub jest zobowiązany do zapewnienia możliwości przeprowadzenia takiego działania jak najsprawniej. Co ważne ten scenariusz zaakceptowały wszystkie strony. W przypadku zdobycia mistrzostwa przez Jagę, feta rozpocznie się oczywiście na stadionie w Białymstoku, gdzie piłkarze Jagiellonii występują w roli gospodarzy.

 

Strach przed ryzykiem zamieszek dodatkowo wzmacniają wspomnienia sprzed 14 lat. Wtedy to zaś Lech Poznań zdobył Puchar Polski na stadionie warszawskiej Legii. Doszło do wyjątkowo brutalnych zajść. Niektórzy piłkarze zostali pobici, a nawet odbierano im medale.

 

– Po wysłuchaniu argumentów Klubów podjęto decyzję, że w sytuacji, gdyby mistrzem Polski została Legia Warszawa, ceremonia wręczenia trofeum i złotych medali nie odbędzie się w Poznaniu, lecz zostanie przeprowadzona zaraz po powrocie zawodników i sztabu do Warszawy – przekazano w komunikacie wystosowanym przez Ekstraklasa S.A.

 

Wtorkowa decyzja spotkała się ze sporą krytyką, w tym również ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej.

 

– PZPN z wielkim zdziwieniem przyjął decyzję Ekstraklasy i czołowych klubów dotyczących wręczenia najważniejszych nagród na zakończenie sezonu 2017/2018. Przenoszenie tej ceremonii z miejsca, gdzie najprawdopodobniej może nastąpić najważniejsze rozstrzygnięcie ligowego sezonu, pokazuje brak szacunku dla wysiłku piłkarzy oraz koniunkturalizm władz spółki – stwierdził PZPN w swoim oświadczeniu.

 

Najprawdopodobniej jednak, plany jakie ostatecznie podjęto nie zostaną już zmienione w kontekście zbliżającej się soboty.

 

Jarosław Wałęsa na antenie TVN przyznał, że jego ojciec jest bohaterem narodowym. – Generał Kiszczak w latach 80. miał cały zespół ludzi, który podrabiał dokumenty na mojego ojca. Robił to idealny zespół, w perfekcyjny sposób – powiedział.

 

Zarówno Lech Wałęsa, jak i jego syn Jarosław zaprzeczają analizie grafologicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Syn Lecha Wałęsy mimo twardych dowodów, wciąż zaprzecza pogłoskom, że jego ojciec był tajnym kontrahentem SB – donosi portal telewizjarepublika.pl.

 

– Nie jestem w stałym kontakcie z moim ojcem, bo tak jak i on, nie lubię komunikować się na odległość – mówił syn Lecha Wałęsy. – Tata na pewno ciężko to przeżywa. Wiedzieliśmy, że nastąpi kolejny etap rozliczania mojego ojca, ale nie sądziłem, że to się wydarzy w taki sposób – powiedział Jarosław Wałęsa. – Generał Kiszczak w l.80 miał cały zespół ludzi, który podrabiał dokumenty na mojego ojca. Robił to idealny zespół, w perfekcyjny sposób. Kiedy dowiedziałem się o szafie Kiszczaka. One są oryginalne, przygotowane przez tamte władze. Ciężko dlatego jest nazywać fałszywkami. Taka instytucja jak IPN, która powinna chronić nasze dziedzictwo, potrafiła się tak skandalicznie zachować… – podkreślił.