Cała dramatyczna sytuacja miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu lokalnego w East Orchard Mesa, znajdującym się w odległości ok. 400 kilometrów na zachód od Denver. 5-letnia dziewczynka trafiła do szpitala w Kolorado. Niestety odniosła ciężkie obrażenia przy okazji spotkania z niedźwiedziem.

 

Smutna przygoda 5-latki zaczęła się ok. godz. 2:30, kiedy dziecko usłyszało dziwne odgłosy obok swojego domu. Dziewczynka myślała, że wydaje je pies i postanowiła wyjść na podwórko. Tam jednak natknęła się na czarnego niedźwiedzia. Zwierzę zaatakowało 5-latkę.

 

W środku nocy krzyki dobiegające z podwórka obudziły wówczas matkę dziecka. Kiedy kobieta wyszła z domu, zastała widok, przy którym zapewne zamarł by każdy rodzic. Jej pociecha była w pysku czarnego niedźwiedzia. Zwierzę zostawiło dziewczynkę, kiedy matka zaczęła głośno krzyczeć. Dziecko przetransportowano po tym do szpitala.

 

W trop za drapieżnikiem, na którego natknęła się pod swoim domem mała dziewczynka ruszyli leśnicy. Poszukują oni zwierzęcia, z pomocą tropiących ogarów. Wykorzystano również specjalne pułapki, które zostały założone przez leśników.

 

– Poszukiwania będą trwały tak długo, jak będzie to konieczne – stwierdził Mike Porras, pełniący funkcję rzecznika urzędu Colorado Park & Wildlife. Poinformował on także, że niedźwiedź po odnalezieniu zostanie uśpiony.

 

Pobicia dokonały dwie kobiety, mające około 25-32 lat. Ta sytuacja jest skandaliczna i wywołuje wiele zbulwersowania, zważywszy dodatkowo na fakt, że takiego okrutnego czynu dopuściły się przedstawicielki „płci pięknej”.

 

Wszystko rozegrało się w położonych na wschód od Łodzi Brzezinach, na terenie jednego z parków. W ostatnią sobotę- 21 kwietnia, około godz. 19:30 parkową alejką szła 25-letnia kobieta wraz ze swoim dzieckiem. Maluch ma zaledwie dwa lata, dlatego też matka niosła go na rękach. Wtedy właśnie została zaatakowana przez dwie kobiety. Były one pod wpływem alkoholem. Napastniczkom miała „towarzyszyć” trzymana w ręku puszka piwa. Park, w którym doszło do pobicia mieści się przy zbiegu ul. Rejtana oraz ul. Piłsudskiego.

 

Napadnięta 25-latka upadła. Wówczas kobiety nie okazały skrupułów, a skopały swoją ofiarę, zadając jej serię kopnięć. Na całe dramatyczne zdarzenie patrzyło dziecko ofiary, któremu na szczęście nic się nie stało mimo upadku. Pobita kobieta został przewieziona do lokalnego szpitala i skierowana na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Agresorki natomiast, uciekły zaraz po poturbowaniu kobiety. Zbiegły one w kierunku skrzyżowania ul. Piłsudskiego i ul. Kościuszki, w kierunku cmentarza. Według relacji pokrzywdzonej, sprawczynie były wysokie i szczupłe.

 

– Podczas sprawdzania okolicy funkcjonariusze nie namierzyli opisywanych kobiet. Trwa weryfikacja zapisów monitoringu – przekazała Joanna Kącka, pełniąca funkcję Rzecznika Prasowego Komendanta Wojewódzkiego łódzkiej policji.

 

 

Z najnowszych doniesień portalu rmf.fm wynika, że kontrowersyjny raper po raz drugi zostanie ojcem. Paweł Mikołajuw, szerzej znany jako Popek, o którym mowa, ma już kilkuletnią córeczkę. Teraz doczekał się w końcu upragnionego synka.

 

Popek jest rozpoznawalny dzięki swojemu kontrowersyjnemu wyglądowi (złote zęby, wytatuowane gałki oczne i skaryfikacja twarzy). Zyskał również popularność wieloma piosenkami. Obecnie jednak bierze udział w programie „Taniec z gwiazdami”. Zarówno na scenie, jak i w życiu prywatnym osiąga ostatnio sukcesy. Raper ma już kilkuletnią córkę Julię, z którą łączą go bliskie relacje. Jak każdy mężczyzna, Popek od dłuższego czasu marzył jednak o synu. Wkrótce spełni się jego wielkie marzenie i zostanie tatą chłopca!

 

Jak zdradził raper podczas wywiadu dla „Super Expressu”, jego partnerka spodziewa się kolejnego dziecka.

 

– Będę miał syna. Już układam grafik pod małego

– powiedział Popek.

 

Znany raper wyjawił, że jego partnerka Kasia ma termin na przełomie lipca i sierpnia. Jak informuje portal rmf.fm, Popek nie zastanawiał się jeszcze nad imieniem dla synka. Mimo to ma już jakiś pomysł.

 

– Imię? Jeszcze nie wiem, może Paweł junior?

– zażartował Popek.

25-letnia Karolina W. wystawiła swoje dziecko na portalu ogłoszeniowym. Jak wyjaśniała, zmusiła ją do tego bieda. Kobieta ma już dwójkę dzieci. Postanowiła sprzedać noworodka, w związku z czym dała ogłoszenie w Internecie. Odpowiedziało na nie polskie małżeństwo mieszkające w Holandii.

 

Kobieta nie wiedziała jednak o tym, że za handel ludźmi jej, a także trzem innym osobom grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie (pomorskie), 25-latka, będąc jeszcze w ciąży, zamierzała sprzedać swoje nienarodzone dziecko za 30 tysięcy złotych – donosi portal newsbook.pl.

 

Według Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, sprawa wyszła na jaw dzięki policjantom z KWP w Gdańsku z wydziału zwalczającego cyberprzestępczość. Funkcjonariusze na jednej ze stron internetowych natrafili na ogłoszenie, które wskazywało na to, że kobieta zamierza sprzedać swojego nienarodzonego jeszcze potomka.

 

– W ogłoszeniu podała, że sama nie może go zatrzymać, a nie chce porzucić. Poprosiła o kontakt oraz oferty. Ustalono, że na ogłoszenie to odpowiedziała para na stałe zamieszkująca poza granicami Polski. Doszło do spotkania, w którym uczestniczył również konkubent matki dziecka. Umówiono się na kwotę 30 tysięcy złotych. Miesiąc przed porodem matka dziecka i jej konkubent udali się do miejscowości na południu Polski. Tam zamieszkali w wynajętym mieszkaniu

– brzmi komunikat prokuratury w Gdańsku.

 

Dziecko urodziło się 5 marca bieżącego roku. Po trzech dniach zostało zarejestrowane w USC.

 

– Jako ojciec został wskazany mężczyzna, który odpowiedział na ogłoszenie. Rodzice biologiczni otrzymali połowę z umówionej kwoty. Druga część miała zostać przekazana po zrzeczeniu się przez matkę praw rodzicielskich. Podjęte w tej sprawie czynności zapobiegły wywiezieniu dziecka z kraju. Zostało ono odebrane i zapewniono mu opiekę. Przebywa u rodziny sprawującej nad nim pieczę zastępczą

– poinformowała prokuratura.

 

Wszystkim czterem osobom zostało zarzucone przestępstwo handlu ludźmi, za które grożą 3 lata więzienia. Ponadto, matce dziecka oraz mężczyźnie, który zarejestrował się jako ojciec dziecka, zarzucono wyłudzenie poświadczenia nieprawdy, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

 

Biologiczni rodzice przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia. Drugi z mężczyzn potwierdził, że wykonał zarzucone mu czyny, jednak zaprzeczył, aby zapłacił. Jego partnerka nie przyznała się do winy.

 

Wszyscy podejrzani mają obecnie dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i wzajemnego kontaktu między sobą. Dodatkowo, oskarżeni, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie, muszą zapłacić grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych od każdego z nich.

Skandaliczne informacje z Łodzi! 6-miesięczny chłopiec był katowany przez rodziców. Trafił do szpitala w Łodzi gdzie przeszedł operację. Śledczy ustalili, że winę ponoszą rodzice. Prokuratura już postawiła im zarzuty.

 

Ojciec odpowie za usiłowanie zabójstwa, a matka za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. O ich dalszym losie zdecyduje sąd. Wieczorem 6 kwietnia 2018 do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi ze szpitala w Kutnie przywieziono 6-miesięcznego chłopca z obrażeniami ciała. Podczas badania lekarze stwierdzili, że obrażenia dziecka mogły powstać na skutek przemocy. Szpital powiadomił policję.

 

Dziecko przeszło operację, jego stan jest poważny. Chłopiec nadal przebywa pod opieka lekarzy. Decyzją prokuratora zatrzymano 21-letnią matkę chłopca oraz jego 41-letniego ojca. Rodzina chłopca zamieszkująca na terenie powiatu kutnowskiego nie była objęta procedurą policyjnej „niebieskiej karty”. Nie było tam też interwencji związanych z przemocą w rodzinie. Okoliczności tej sprawy wyjaśniają policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kutnie. Przesłuchano świadków i przeanalizowano opinię biegłego z zakresu medycyny. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi na przedstawienie obojgu rodzicom zarzutów.

 

8 kwietnia ojciec dziecka usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Matka usłyszała zarzut narażenia chłopca na niebezpieczeństwo utraty życia, co jest zagrożone karą do 5 lat więzienia. Prokurator wystąpił z wnioskiem do sądu o aresztowanie obojga podejrzanych.

Jak informuje portal wprost.pl, hiszpańska policja wszczęła dochodzenie w sprawie 11-latki, która urodziła dziecko. Jak ustalili śledczy, jego ojcem jest 14-letni brat dziewczynki.

 

11-letnia dziewczynka pochodząca z Boliwii, ale na stałe mieszkająca w Hiszpanii zaczęła skarżyć się na silne bóle brzucha, wobec czego jej rodzice zadzwonili po pogotowie ratunkowe. Kiedy dziewczynka trafiła do szpitala La Arrixaca, wyszło na jaw, że jest w ciąży. Po kilku godzinach urodziła dziecko. Lekarze z uwagi na jej młody wiek zawiadomili o sprawie policję. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, ojcem dziecka jest 14-letni brat dziewczynki. Jak twierdzą jej rodzice, nie mieli pojęcia o tym, że ich córka jest w ciąży – donosi serwis wprost.pl.

 

Jak informuje wprost.pl, nawet w przypadku, jeśli testy DNA potwierdzą ustalenia, brat dziewczynki prawdopodobnie nie zostanie ukarany za swój czyn – hiszpańskie prawo mówi, że nastolatek jest za młody, żeby stanąć przed sądem. Stosunek seksualny jest w tym kraju legalny z osobą powyżej 16 roku życia, jednak prawo to nie obowiązuje, jeśli obie osoby są w podobnym wieku.

 

Małżeństwo uchodźców z Syrii mieszkające w Szwecji zostało skazane na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za próbę zmuszenia swojej 13-letniej córki do wzięcia ślubu z 24-letnim mężczyzną – informuje portal ndie.pl.

 

Jak donosi serwis, rodzice dziewczynki po przyjeździe do Szwecji w 2015 roku wraz z falą innych uchodźców mieli w jej imieniu podpisać „kontrakt małżeński w świetle prawa islamu”. Na jego mocy 13-latka miała poślubić 24-letniego mężczyznę.

 

Dziewczynka jednak w porę zareagowała i poszła na policję, która ochroniła ją przed jej rodzicami – podaje thelocal.se.

 

Zarówno rodzice, jak i niedoszły mąż 13-latki twierdzili, że nie złamali prawa, a pismo było jedynie formą zaręczyn i nie zobowiązywał dziewczynki do zawarcia małżeństwa. Według prokuratury, popełnione zostało przestępstwo polegające na zmuszeniu osoby niepełnoletniej do wzięcia ślubu.

 

Jak podaje ndie.pl, sąd w Värmland skazał rodziców dziecka za próbę zmuszenia go do małżeństwa na 10 miesięcy w zawieszeniu. 24-letni niedoszły mąż dziewczynki nie został ukarany, gdyż nie było żadnych dowodów, że wiedział, że kontrakt małżeński podpisano z nim wbrew jej woli.

 

Kilka dni temu Szwedzka Krajowa Rada Zdrowia i Opieki Społecznej udostępniła broszurę o nazwie: „Informacja dla osoby, która poślubiła dziecko”. Szwecja akceptuje śluby z nieletnimi pod warunkiem, że związek małżeński został zawarty poza jej granicami. Mimo to publikacja wywołała tak duże kontrowersje, że została wycofana – informuje ndie.pl.

 

Tragiczne zdarzenie we wschodnich Indiach. Porwane przez małpę dwutygodniowe niemowlę zostało znalezione następnego dnia w pobliskiej studni. Dramat rozegrał się na oczach matki.

 

Kobieta próbowała przestraszyć małpę, ale nie udało jej się. Małpa zabrała chłopca leżącego pod moskitierą i uciekło. Niemowlę znaleziono dopiero następnego dnia w pobliskiej studni. Dziecko miało zaledwie dwa tygodnie, zginęło przez utonięcie. Według opinii porywaczem jest makak królewski. Po schwytaniu małpa ma być odizolowana.

Dziecko zostało umieszczone za kratkami wraz ze swoimi rodzicami po zatrzymaniu dokonanym przez służby bezpieczeństwa. Przyczyna zatrzymania nie jest znana. Najbliżsi nie mogą się skontaktować z rodziną.

 

Rodzice zatrzymanej matki dziecka zdecydowali się wnieść do Prokuratora Generalnego skargę. Dzień po zatrzymaniu funkcjonariusze weszli też do mieszkania zatrzymanej rodziny.

 

Wszystko rozegrało się na terenie Egiptu, w znajdującej się niedaleko Kairu Gizie. Tam członkowie rodziny czekali na swój pociąg na stacji kolejowej. Chcieli udać się do południowej prowincji Asjut, gdzie znajduje się ich dom. Wraz z rodzicami i 18-miesięczną dziewczynką podróżował też brat ojca dziecka.

 

– Nawet niemowlęta nie uniknęły w Egipcie wymuszonych zaginięć – oceniła sytuację Egipska Koordynacja Prawi i Wolności informując o aresztowaniu.

 

Zjawisko wymuszonych zaginięć nasiliło się po tzw. „arabskiej wiośnie” i wojskowym zamachu do jakiego doszło w Egipcie w 2013 roku.

 

Proceder wymuszonych zaginięć polega na bezpodstawnych aresztowaniach, dodatkowo ukrywanymi przez władze.