Zgodnie z informacjami podanymi na portalu wsensie.pl, na jednym z serwisów aukcyjnych zostały znalezione dokumenty, dzięki którym można lepiej zrozumieć planowaną przez nazistów zagładę Warszawy, a także dowiedzieć się nieznanych dotąd faktów. Według „Dziennika Gazety Prawnej” dokumenty te sprowadzone zostały już do Polski. Obecnie trwa analiza zbioru przez historyków.

 

Dokumenty podpisane są mianem „Geheim” (z niemieckiego –  „tajne”). Zawarto w nich kilkadziesiąt stron niemieckich tabel, statystyk i zdjęć stolicy Polski. Zdaniem historyków, którzy rozpoczęli już badania nad znaleziskiem, dokumentacja może zawierać do tej pory nieznane fakty o taktyce nazistów podczas drugiej wojny światowej.

 

– A przede wszystkim to, jak bezwzględną i systematyczną taktykę eksterminacji przyjęto w przypadku stolicy Polski

– napisano w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

 

Jak podaje portal wsensie.pl, zbiór został wystawiony na sprzedaż na serwisie aukcyjnym eBay przez obywatela Niemiec. Paczka została nadana z Ilmenau w Turyngii, z terenów dawnej NRD.

 

Co ciekawe, specjaliści mówią o dokumentacji „praktyczny poradnik o tym, jak sparaliżować i zniszczyć wielką metropolię”.

Jak informuje portal Onet.pl, odnaleziono dokumenty, które mogą ostatecznie pogrążyć Hannę Gronkiewicz-Waltz. To zeznania, dowodzące, że rodzina męża obecnej prezydent Warszawy doskonale wiedziała, że przejęcie praw do kamienicy przy Noakowskiego 16 jest nielegalne. Jak informowały media, w ten sposób rodzina Waltzów miała zarobić 5 mln złotych!

 

Komisja Weryfikacyjna dotarła do nowych dokumentów w sprawie słynnej kamienicy przy Noakowskiego 16. Mają to być zeznania Romana Kępskiego – wujka męża Hanny Gronkiewicz-Waltz, po którym małżeństwo przejęło prawa. Wynika z nich, że w momencie nabycia przez niego praw do kamienicy, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest to działanie nielegalne. Według Onet.pl, odnalezione dokumenty nie pozostawiają żadnych złudzeń, co do tej kwestii. To ostatni bastion obrony rodziny Waltzów, przez lata pani prezydent twierdziła, że nie ma dowodów, które świadczyłyby o winie Kępskiego.

 

O tych dokumentach mówiono między innymi na ostatnim posiedzeniu Komisji Weryfikacyjnej. W tajemniczy sposób… zniknęły.