Wstrząśnięci tą tragedią ludzie przyłączają się do zbiórki pieniężnej w serwisie GoFoundMe. Jak przekazał „The Belfast Telegraph” udało się zebrać już ponad 31 tysięcy euro. Środki przekazane mają zostać rodzinom dwóch ofiar katastrofy, do której doszło w irlandzkim hrabstwie Offaly. Jedną z osób, które straciły w niej życie jest 7-letni Kacper.

 

Pochodzący z Polski chłopiec towarzyszył w niedzielę swojemu tacie na pokładzie samolotu transportującego spadochroniarzy. Maszyna wystartowała z lądowiska Clonbullogue. Była to Cessna 208 Caravan.

 

Niestety samolot runął w godzinach popołudniowych na ziemię nieopodal farmy wiatrowej Mount Lucas, zaraz po tym jak wyskoczyło z niego 16 spadochroniarzy. Wśród nich był ojciec Kacpra. Według relacji świadków, maszyna leciała bardzo nisko podczas powrotu na lotnisko. Doszło do zahaczenia Cessny o drzewo i zniszczenia jej ogona. To doprowadziło do katastrofy, w której oprócz 7-letniego Polaka, zginął również angielski pilot Neil „Billy” Bowditch.

 

– Samolot spadł prosto jak torpeda – opowiada Jimmy Slattery, która widziała to tragiczne zdarzenie.

 

Irlandzka komisja badania wypadków lotniczych prowadzi śledztwo w celu ustalenia szczegółów katastrofy. Miejsce, gdzie do niej doszło stanowią rozległe torfowiska. W związku z tym, wrak częściowo wbił się w podłoże.

 

 

W dniu wczorajszym sąd rodzinny w Manchesterze nie zgodził się na wyjazd małego Alfiego do Włoch, o co wnieśli jego rodzice. Alfie Evans ma poważne uszkodzenie mózgu i zdaniem lekarzy najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku jest skazanie go na śmierć. W walkę o ratunek dla chłopca zaangażowanych jest wiele osób na całym świecie. O szansę dla dziecka i możliwość przetransportowania go do Rzymu apeluje sam papież Franciszek.

 

Co wyjątkowo oburzające, sędzia odrzucając we wtorek wniosek rodziców, argumentował swoją decyzję obawą z powodu… zagrożenia dla zdrowia Alfiego. W ten sposób sąd przychylił się do opinii lekarzy, jakoby takie ruchy zagrażały dziecku. Jednak równocześnie odłączyli w szpitalu Alder Hey chłopca od aparatury, która pomagała mu oddychać niemal od narodzin i nie karmią go. W nocy chłopcu miała zostać podana glukoza, jednak odebrano mu dostęp do tlenu.

 

Rodzice po raz kolejny zaapelowali o modlitwę. W dzisiejsze popołudnie odbyć ma się rozprawa apelacyjna. Poza prośbą o zwrócenie się do Boga w sprawie oddychania chłopca, rodzice zaapelowali również o inne wsparcie. Poprosili wpierw o maskę tlenową, a następnie o resuscytacyjną. Mają one być pilnie potrzebne, ponieważ chłopiec ma problemy z oddychaniem. O sprawie poinformował na swoim facebookowym oraz twitterowym profilu Wojciech Cejrowski.

 

W sieci pojawiło się nagranie z przekazania jednej z masek. Nie jest jednak wiadomo, czy obydwie maski trafiły do rodziców i dalej do samego Alfiego. Zdeterminowani rodzice jednak z pewnością wciąż walczą o swoją pociechę i nie tracą ostatnich nadziei.