Na grupie „Kolizyjne Podlasie” na Facebooku pojawiły się zdjęcia policyjnego samochodu w rowie… pośrodku białostockiego parku. Internauci masowo podchwycili temat.

 

Jak czytamy, do zdarzenia doszło w parku przy ulicy Wierzbowej. Interwencja białostockich policjantów nieoczekiwanie przerodziła się w… uśmiechy wielu internautów. Jak policyjny radiowóz znalazł się w rowie na środku miejskiego parku? Nie wiadomo.

Jak czytamy na o2.pl: „rzecznik policji zapewnia, że funkcjonariusz siedzący za kierownicą był trzeźwy. Ani kierowcy, ani towarzyszącej mu funkcjonariuszce nic się nie stało. Prawdopodobnie ucierpiała jedynie duma policjanta, który wjechał do rowu – został ukarany mandatem w wysokości 100 zł”.

W poniedziałek w białostockiej Astorii odbyło się spotkanie z Adamem Andruszkiewiczem (WiS). Przez pierwszą godzinę poseł mówił o polskiej polityce. Później natomiast odpowiadał na pytania zadane przez zgromadzonych na sali ludzi.

 

Adam Andruszkiewicz organizuje obecnie spotkania na terenie całej Polski. Cieszą się one niezwykłą popularnością zarówno osób młodych, jak i starszych. Nie inaczej było wczoraj w Białymstoku. Na sali obecnych było ponad 200 osób.

 

Jak informuje portal ddb24.pl, największa liczba pytań do młodego polityka dotyczyła obecnych stosunków polsko-izraelskich, jednak poruszono również kwestię spraw lokalnych na Podlasiu.

 

– Mamy w sejmie dosłownie dwa ugrupowania, czyli Platformę i Nowoczesną, które moim zdaniem reprezentują obce interesy na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. To jest jeszcze gorzej, niż byśmy mieli jakieś podwójne ambasady. Ambasada pewnych rzeczy nie może robić, więc na przykład jak ambasador niemiecki czegoś powiedzieć nie może, to powie to Schetyna na przykład, albo Tusk napisze na twitterze

– mówił Andruszkiewicz.

 

Podczas spotkania zwrócono również uwagę na Białystok i jego szkalowanie. Chodziło o kontrowersyjny materiał TVN dotyczący rzekomego neofaszyzmu w tym mieście. Ponadto, padły gorzkie słowa w kierunku Gazety Wyborczej, która pojedyncze incydenty nagłaśniała w taki sposób, jakby w Białymstoku dochodziło do nich codziennie. Poseł Andruszkiewicz zapowiedział również, że wkrótce ruszy kampania, która ma za zadanie przeciwdziałać złemu wizerunkowi Białegostoku. Zapytany o to, czy będzie brał udział w wyborach na prezydenta miasta odpowiedział, że zastanawia się nad tym.

 

– Ważne jest to, aby Białystok miał władze, które będą w stanie normalnie rozmawiać z władzami w Warszawie. Obecnie, jak wiemy, prezydent Truskolaski nie jest w dobrych relacjach z władzami w Warszawie, z polskim rządem. Jest w złych relacjach, tak to nazwijmy wprost, nawet wrogich. To powoduje niekiedy robienie sobie na złość

– tłumaczył Andruszkiewicz.

 

Jak powiedział polityk, Białystok potrzebuje inwestorów. Wyraził również nadzieję, że PO czy Nowoczesna nie dojdą już do władzy ani w Białymstoku, ani w całej Polsce. Według Andruszkiewicza, to przede wszystkim posłowie PO są odpowiedzialni za zaniedbania inwestycyjne na Podlasiu – donosi serwis ddb24.pl.

 

Przewodniczący Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Joachim Brudziński zadeklarował, że ministerstwo dokładnie przeanalizuje plany budowy muzułmańskiego ośrodka kulturowego w Białymstoku. Ma go sfinansować rząd Arabii Saudyjskiej.

 

 

Jak donosi portal tvp.info, szefa MSWiA zaniepokoił fakt, że Arabia Saudyjska zamierza opłacić budowę centrum islamskiego w Polsce. Niektóre źródła informują, że ośrodek ma nosić imię króla tamtego kraju, Salmana ibn Abd al-Aziz as-Sauda.

 

Wpis ministra Brudzińskiego jest odpowiedzią na tweeta ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego (polskiego Ormianina i działacza).

 

 

Komunikat o planach budowy ośrodka kultury muzułmańskiej w Białymstoku podany został PAP przez muftiego Tomasza Miśkiewicza, przewodniczącego Muzułmańskiego Związku Religijnego w grudniu.

 

Według informacji z portalu tvp.info, MZR, będący zarazem najdłużej działającą i najważniejszą organizacją islamską w Polsce, wykupił od miasta miejsce przy ulicy Piastowskiej 13F. Wcześniej odbywała się tam między innymi działalność kulturalno-edukacyjna.

 

Białystok jest ważnym ośrodkiem życia religijnego wyznawców islamu w Polsce. Działa tam jedna z sześciu gmin muzułmańskich, które należą do MZR w RP.

 

 

Jak podaje serwis wprost.pl, Muzułmański Związek Religijny RP oczekuje obecnie na podpisanie memorandum i aktów notarialnych w kwestii powstania ośrodka kultury muzułmańskiej. Ma go sfinansować rząd Arabii Saudyjskiej.

 

Muzułmański prawnik i teolog Tomasz Miśkiewicz powiedział, że Muzułmańskie Centrum Kultury i Edukacji imienia Króla Salmana Strażnika Dwóch Świętych Meczetów zostanie wybudowane w Białymstoku. – Inwestycja jest prezentem dla polskich Tatarów, którzy od 600 lat żyją zgodnie i w harmonii w Polsce – wyjaśnił. Budowę sponsoruje rząd Arabii Saudyjskiej. Wewnątrz będzie się mieścić siedziba Muzułmańskiego Związku Religijnego RP. Ponadto, będzie możliwość nauki języka arabskiego oraz kultury.

 

Według przewodniczącego Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach Bronisława Talkowskiego, takie działania mogą wpłynąć na wzmożenie ksenofobii. – Nasza społeczność nie jest tak duża, żeby trzeba było jej czegoś więcej, niż jest. Tym bardziej w czasach, gdy w Polsce silna jest ksenofobia – powiedział.

 

Mufti Tomasz Miśkiewicz powiedział, że w Polsce brakuje takich budowli. – W Białymstoku mieszka 700 Tatarów, są też muzułmanie z innych krajów. Tymczasem nasza siedziba to drewniany dom, gdzie nie ma dobrego dojazdu z drogi publicznej – podkreślił.

 

 

Na jednym z białostockich murali, który promuje wielokulturowość miasta, namalowana została swastyka. Obecnie prowadzone są czynności mające na celu wyjaśnienie incydentu i zatrzymanie sprawcy.

 

Mural „Utkany wielokulturowością” powstał na elewacji jednej z kamienic przy al. Piłsudskiego w 2015 roku w ramach programu „Różnorodność – podaj dalej!” – mającego na celu zwalczanie dyskryminacji. Program ten prowadziło Stowarzyszenie 9dwunastych – donosi portal polsatnews.pl.

 

Mural odnosi się do wielokulturowej historii Białegostoku i stworzony został w duchu wielobarwnej tkaniny. Z kolei na niej umieszczone zostały słowa w innych językach, a także przedmioty mające związek z różnymi kulturami. To właśnie na jeden z nich, symbolizujący menorę, czyli świecznik, naniesiono swastykę.

 

O zdarzeniu zrobiło się głośno w sobotę na portalach internetowych. Następnie jeden z użytkowników wezwał policję.

 

Patrol wysłano na miejsce. Nie wiadomo jednak, kto jest sprawcą incydentu i od jak dawna swastyka na muralu się znajduje. Obecnie prowadzone są działania – mówi Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

 

Na obszarze tym pojawiła się również straż miejska. Jak twierdzi Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta Białegostoku, straż miejska zamierza ustalić zarządcę budynku. To on ma obowiązek usunąć swastykę.

 

Co więcej, rok wcześniej na tej samej ulicy dokonano dewastacji innego muralu, przedstawiającego cytat papieża Jana Pawła II: „Rasizm jest zaprzeczeniem najgłębszej tożsamości istoty ludzkiej”. Na wyrazie „rasizm” napisane zostało słowo „Żyd”, co całości nadało charakter antysemicki i rasistowski. Władze zadecydowały, że usuną zanieczyszczenie i zrewaloryzują napis.

 

 

Utrzymywanie Izby Wytrzeźwień to zbyteczny balast dla finansów miejskich, przynoszący stratę ponad 1,3 mln zł. Odnosi się wrażenie, że nie ma żadnej krytycznej, racjonalnej analizy zasadności utrzymywanie tego reliktu PRL-u, realnego socjalizmu,gdzie poprzez wiodącą rolę Partii, państwa walczyło z plagą pijaństwa.Ta instytucja była specyficzną dla naszej części Europy, a obecnie jest spuścizna mrocznych czasów i nijak nie przystaje do obecnej sytuacji.

 

Nikt też nie wie co z Izbą zrobić. Funkcjonowanie jej rodzi wiele problemów. Trafiają tam mieszkańcy innych gmin (problem z rozliczeniem), zdarzało się przerzucanie takich delikwentów. Istnieje ona raczej z przyzwyczajenia a rachityczne, doraźne pomysły urzędników to co najwyżej, na siłę wyszukiwane uzasadnienie trwania pozycji budżetowej.

 

Problem nietrzeźwych można rozwiązywać za pomocą zupełnie innych metod, choćby poprzez oczywistąprofilaktykę, zaangażowanie organizacji społecznych, specjalistycznych. Natomiast należyzadać zasadnicze pytanie. Czy pijak błąkający się po nocy to jakiś specyficzny stwór zasługujący na wyjątkowe traktowanie? Przeważnie odpowiada się, że taki osobnik może umrzeć, zachorować, nie będzie miał gdzie spać, a i może stanowić zagrożenie dla innych. Pomijając absurd takiego vip-owskiego traktowania pijanych, to czy jeśli tak nie traktujemy dajmy na to narkomana (Izba Odnarkotykowania); zboczeńca (Izba Seksualna), nadpobudliwych bywalców dyskotek (Izba Spokoju), itp. itd. to dlaczego odurzony alkoholemma mieć fundowany hotel?

 

Pomyślmy racjonalnie, tak zwyczajnie. Każda służba odpowiada za swoje zadania i funkcje: pogotowie ratuje życie;szpital wspiera i leczy choroby; policja interweniuje i pilnuje bezpieczeństwa, ładu i porządku; organizacje i instytucje charytatywne pomagają, zapewniają nocleg i strawę.

 

Zasadnicza rzecz to poważne podejście do starorzymskiejzasady prawnej, która głosi: volenti non fitiniuria chcącemu nie dzieje się krzywda. Jeśli ktoś nadużywa alkoholu to tym samym bierze odpowiedzialność za konsekwencje stanu, w który się wprowadzi. Państwo nie jest po to, by chronić ludzi przed nimi samymi.

 

Istotą samorządu jest zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty. Samorządność też zakłada określony poziom samodzielności. W przypadku zadań dodatkowych (a prowadzenie izb wytrzeźwień do takich należy) samodzielność polega w szczególności na możliwości samookreślenia, które zadania gmina chce prowadzić, a których nie.

 

Dlatego należy określić, poprzez rozsądny osąd na jaki zakres wsparcia zasługuje osoba pijana?.

Oczywiście państwo może ustanowić ogólnopolski standard opieki nad osobami pijanymi i nałożyć w związku z tym obowiązek realizacji konkretnego zadania. Tylko tyle, że zadanie takie musiałoby być zadaniem z zakresu administracji rządowej, a to – zgodnie z konstytucyjną zasadą adekwatności dochodów do zadań – musiałoby się wiązać z zabezpieczeniem odpowiednich środków finansowych. Tak nie jest, więc dlaczego Urząd  Miejski uparcie i hojną ręką finansuje istnienie Izby?.

 

W Białymstoku kwotaprzeznaczona na 2018 r. to 2 317 000 zł. Izba w różny sposób zwraca 704 000 zł (w tym z tzw. Usług 600 000 zł). Więc czysta strata to 1 613 000 zł.

 

Oczywistym jest, że kwota środków publicznych możliwych do przeznaczenia na realizację zadań publicznych jest ograniczona. Oznacza to, że skierowanie większych środków na zaspokojenie potrzeb jednej, ograniczonej grupy wiąże się z koniecznością ograniczenia środków dla ogółu. Wobec tego należy uznać izbę wytrzeźwień za zbędny w naszych warunkach funkcjonowania luksusi doprowadzić do jej likwidacji.

 

Dariusz Wasilewski, niezależny radny Miasta Białystok