Według tych tragicznych doniesień, niestety wiele osób straciło życie. Do dramatu doszło w wyniku ataku na katolicki kościół przeprowadzonego przez grupę kilkudziesięciu uzbrojonych napastników.

 

Cały dramat rozegrał się w środkowej części terytorium Nigerii. Świątynia znajduje się dokładniej w wiosce Mbalom położonej na terenie stanu Benue. Nigeria od lat boryka się z problemem walk na tle religijnym oraz ekstremizmu islamskiego. W kraju działa podległe Państwu Islamskiemu terrorystyczne ugrupowanie dżihadystyczne Boko Haram.

 

Dodatkowo wieś Mbalom to teren znajdujący się na ziemiach, gdzie toczą się zaognione spory. Konflikt i walki toczą się w tamtym regionie o ziemię, a także o dostęp do wody. Po dwóch walczących ze sobą stronach są muzułmańscy nomadowie, a po przeciwnej osiadłe tam społeczności trudniące się głównie rolnictwem. W większości te osiadłe grupy stanowią wyznawcy Chrystusa.

 

Atak dokonany na kościół przeprowadzony został, akurat kiedy zgromadzeni tam katolicy odbywali nabożeństwo żałobne. Napastnicy zachowali się bezwzględnie i bez skrupułów otworzyli ogień do ludzi. Według informacji podanych przez lokalne władze wśród ofiar śmiertelnych jest także dwóch księży.

 

– Około 30 uzbrojonych mężczyzn wdarło się do kościoła podczas nabożeństwa żałobnego i zastrzeliło dwóch celebrujących je księży, następnie zaczęli strzelać do wiernych, zabijając lub raniąc wielu z nich – przekazał przedstawiciel miejscowych władz.

 

Ponad to, agresorzy splądrowali inne tereny należące do tamtejszych ludzi. Grabili na polach uprawnych, w budynkach gospodarczych, jak również plądrowali w ponad 60 domach.

 

Pobicia dokonały dwie kobiety, mające około 25-32 lat. Ta sytuacja jest skandaliczna i wywołuje wiele zbulwersowania, zważywszy dodatkowo na fakt, że takiego okrutnego czynu dopuściły się przedstawicielki „płci pięknej”.

 

Wszystko rozegrało się w położonych na wschód od Łodzi Brzezinach, na terenie jednego z parków. W ostatnią sobotę- 21 kwietnia, około godz. 19:30 parkową alejką szła 25-letnia kobieta wraz ze swoim dzieckiem. Maluch ma zaledwie dwa lata, dlatego też matka niosła go na rękach. Wtedy właśnie została zaatakowana przez dwie kobiety. Były one pod wpływem alkoholem. Napastniczkom miała „towarzyszyć” trzymana w ręku puszka piwa. Park, w którym doszło do pobicia mieści się przy zbiegu ul. Rejtana oraz ul. Piłsudskiego.

 

Napadnięta 25-latka upadła. Wówczas kobiety nie okazały skrupułów, a skopały swoją ofiarę, zadając jej serię kopnięć. Na całe dramatyczne zdarzenie patrzyło dziecko ofiary, któremu na szczęście nic się nie stało mimo upadku. Pobita kobieta został przewieziona do lokalnego szpitala i skierowana na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Agresorki natomiast, uciekły zaraz po poturbowaniu kobiety. Zbiegły one w kierunku skrzyżowania ul. Piłsudskiego i ul. Kościuszki, w kierunku cmentarza. Według relacji pokrzywdzonej, sprawczynie były wysokie i szczupłe.

 

– Podczas sprawdzania okolicy funkcjonariusze nie namierzyli opisywanych kobiet. Trwa weryfikacja zapisów monitoringu – przekazała Joanna Kącka, pełniąca funkcję Rzecznika Prasowego Komendanta Wojewódzkiego łódzkiej policji.

 

 

W dniu wczorajszym, w zatłoczonej części kanadyjskiego Toronto, kierowca vana, wjechał swoim samochodem w osoby piesze przy skrzyżowaniu Finch Avenue oraz Yonge Street. Kierowca gwałtownie wjechał na chodnik z ulicy rozjeżdżając kolejne osoby, a następnie zaczął uciekać. Służbom udało się go jednak sprawnie zatrzymać.

 

Jak donosi agencja Reutera, łącznie w ataku zginęło 10 osób, a 15 zostało rannych. Okolica po dokonanej masakrze została wyłączona z ruchu. Jak potwierdził John Tory- burmistrz miasta, ograniczenia trwać tam będą przez kilka dni, w związku z prowadzonymi przez funkcjonariuszy policji działaniami. Dodatkowo podano do wiadomości publicznej dwie linie telefoniczne. Na jeden z numerów osoby mogące posiadać ważne dla sprawy informacje mogą skontaktować się z policją, druga linia natomiast została uruchomiona z myślą o rodzinach i bliskich ofiar.

 

Informacje przekazywane przez lokalne media mówią, że pojazd którym dokonano masakry był wypożyczony. Sprawcą tragicznego zajścia okazał się być 25-letni Alek Minassian. Na nagraniach z zatrzymania widać iż zatrzymał się on pod arabskim sklepem i zaczął mierzyć do policjanta z broni palnej. Miał krzyczeć przy tym „Kill me!” („Zabij mnie!”).

 

Według wstępnych ustaleń policji, nie odkryto przesłanek mogących świadczyć o powiązaniach Minassiana z organizacjami terrorystycznymi, jednakże służby nie wykluczają takiego podłoża działania sprawcy ataku w Toronto.

 

Minassian nie był wcześniej notowany i nie miał kontaktów z prawem. Miał studiować na Seneca College. Motywy jego działania wciąż pozostają zagadką i mają zostać ustalone dzięki prowadzonemu przez policję śledztwu.

 

Toronto w czasie ataku gościło ministrów spraw zagranicznych na spotkaniu zorganizowanych w ramach współpracy państw grupy G7.

 

 

 

 

 

To bardzo świeże doniesienia. Do dramatycznego zdarzenia doszło w Toronto- stolicy stanu Ontario, w zatłoczonej części miasta. Wszystko rozegrało się na skrzyżowaniu ulicy Finch Avenue oraz ulicy Yonge Street. Kierowca wjechał swoim pojazdem w znajdujące się tam osoby piesze.

 

Póki co nie jest potwierdzone, że mamy do czynienia z atakiem islamistów czy jakkolwiek inaczej motywowanym zamachem terrorystycznym. Wszystko rozegrało się w Toronto około godziny 13. Kierowca rozpędzonym białym vanem gwałtownie wjechał na chodnik, gdzie właśnie znajdowali się ludzie.

 

Jak poinformowali zaraz po zdarzeniu kanadyjscy policjanci, rannych mogło zostać wiele osób. Bilans ofiar ma wynosić 9 osób zabitych oraz 16 rannych.

 

Kierowca furgonetki został zatrzymany po stosunkowo krótkich poszukiwaniach. Kanadyjska policja już zajmuje się tą sprawą, w celu wyjaśnienia dokładnych okoliczności całego zdarzenia. Nie jest bowiem jasne czy mamy do czynienia z wypadkiem czy z celowym działaniem i atakiem terrorystów.

 

Warto mieć na uwadze, że w Kanadzie dochodziło już do ataków, za które odpowiedzialne było Państwo Islamskie. Policja jednak nie podała informacji na temat tożsamości zatrzymanego dzisiaj kierowcy.

 

Aktualnie w Toronto odbywa się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw należących do G7.

 

 

Jak informuje portal nczas.com, liczba ofiar zabitych w ataku terrorystycznym przed ośrodkiem rejestrowania wyborców w Kabulu, stolicy Afganistanu, wzrosła do 31. W tym miejscu wysadził się zamachowiec samobójca. 54 osoby zostały ranne. Jak donoszą źródła, do ataku przyznało się ISIS.

 

Jak poinformował rzecznik ministerstwa zdrowia Wahid Madżro, bilans ofiar może się powiększyć. Propagandowa agencja Amak podaje, że do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

 

Tragedia wydarzyła się po kilku tygodniach spokoju w mieście. Według rzecznika MSW Nadżiba Danesza, sprawca odpalił ładunek wybuchowy przed drzwiami frontowymi ośrodka, gdzie urzędnicy wydawali dokumenty tożsamości w ramach procesu rejestrowania wyborców przed październikowymi wyborami parlamentarnymi – informuje nczas.com.

 

Jak podaje portal, był to pierwszy zamach w stolicy Afganistanu na ośrodek, w którym od 14 kwietnia przygotowywano listy wyborcze. Z kolei od tygodnia atakowano także inne takie ośrodki w tym kraju.

 

Do dzisiejszego wybuchu doszło w dzielnicy Daszt-e-Barczi na zachodzie Kabulu, którą zamieszkują głównie Hazarowie, czyli członkowie szyickiej mniejszości etnicznej. Są oni często atakowani przez ekstremistów sunnickich w różnych częściach Afganistanu.

Obywatelka Szwecji została zaatakowana przez dwudziestu uchodźców w metrze. Jak się okazało, bez powodu. Do zdarzenia doszło w czwartek na stacji metra w stolicy kraju, Sztokholmie. Mimo że kobieta niczym nie sprowokowała napastników, została przez nich zraniona. Została przewieziona do szpitala w celu sprawdzenia, czy nie jest poważnie ranna.

 

Szwecja jest krajem, który staje się coraz bardziej niebezpieczny do życia. Właściwie każdego dnia dochodzi tam do ataków dokonanych przez imigrantów. Tak było i tym razem. Grupa imigrantów bez powodu rzuciła się na kobietę, raniąc ją.

 

– Kobieta była w drodze do zielonej linii metra, gdy została zaatakowana przez kilka osób. Chodzi o ludzi, których ona nie znała, a my tylko mamy niejasne sygnały

– powiedziała rzeczniczka policji Carina Skagerlind w rozmowie z gazetą Stockholm Direct.

 

Jak poinformowała Skagerlind, na miejscu zdarzenia zamontowanych jest wiele kamer, ponadto powinno być tam wielu świadków. Kobieta została zaatakowana około godziny 22.00 na stacji metra Fridhemsplan w Sztokholmie.

 

Z informacji portalu newsbook.pl wynika, że policja twierdzi, że Szwedka była mocno pobita, przez co musiała odwiedzić szpital. Zdarzenie to zarejestrowano jako przestępstwo. Nikogo jednak jeszcze w tej sprawie nie zatrzymano.

Do tragedii doszło w stolicy Niemiec, Berlinie. 32-letnia Polka, Patrycja F. została zamordowana prawdopodobnie przez imigranta Ahmeda T., z którym się spotykała. Jak donosi tvp.info, straszliwa zbrodnia wyszła na jaw w czwartek około godziny 20.30 – wtedy wezwano policję.

 

Jak podaje portal nczas.com, dramat wydarzył się w dzielnicy Wedding przy Fahmarner Strasse. Policjanci znaleźli leżącą w kałuży krwi kobietę. Niestety, jej reanimacja nie przyniosła żadnych rezultatów i kobieta wkrótce zmarła.

 

Wiadomo, że domniemany morderca próbował uciekać, lecz powrócił na miejsce zdarzenia, gdzie go zatrzymano.

 

Kobieta była w związku z mężczyzną od 15 lat. Wcześniej przeszła dla niego na islam. Podczas związku okazało się jednak, że Ahmed jest agresywnym człowiekiem. Często dochodziło zatem do aktów przemocy.

 

Jak informuje portal nczas.com, funkcjonariusze wielokrotnie dostawali w przeszłości sygnały o przemocy domowej. Z ustaleń śledczych wynika, że para zamieszkiwała dzielnicę, z której pochodził również sprawca zamachu w Berlinie – Anis Amri. Być może tereny te zamieszkuje większa ilość morderców, w związku z czym trzeba mieć się na baczności.

W nocy z piątku na sobotę doszło do ataku rakietowego ze strony USA przy wsparciu Francji oraz Wielkiej Brytanii na cele w Syrii. Miała być to odpowiedź na atak chemiczny dokonany w Dumie, z której wypierani są przez wojska Assada rebelianci zrzeszeni w organizacji Armia Islamu. O przeprowadzenie ataku chemicznego, USA oraz ich sojusznicy oskarżają syryjskie władze. Ostatniej nocy jednak znów doszło do alarmu oraz uruchomienia systemu obrony przeciwlotniczej.

 

W nocnych godzinach, lokalne media przekazały informacje o rzekomym ataku rakietowym na syryjskie bazy lotnicze. Zasugerowano również, iż ataku tego dokonało lotnictwo należące do armii Izraela. Przed tygodniem, również wskazywano na izraelskie myśliwce, kiedy zaatakowana miała zostać baza sił powietrznych w syryjskiej prowincji Hims.

 

Jak podało dodatkowo Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka, w pobliżu znajdującej się na terenie prowincji Hims bazy lotniczej Szajrat usłyszeć można było silne eksplozje. SANA (syryjska agencja prasowa) poinformowała, że przechwyconych miało zostać wiele rakiet przez obronę przeciwlotniczą. Do sprawy odniosły się również władze w Damaszku określając rzekomy atak „agresją”. Przedstawiciele rządu nie wskazali jednak jednoznacznie kto odpowiadać ma za kolejny atak rakietowy wymierzony w Syrię, choć nieoficjalne informacje wskazywały na izraelskie lotnictwo.

 

– Nic nie wiem o takim zdarzeniu – odpowiedział rzecznik izraelskiej armii.

 

Również przedstawiciel USA zaprzeczył, jakoby amerykańskie wojsko miało dokonać kolejnego ataku na terytorium Syrii.

 

– Stany Zjednoczone nie prowadzą w tej chwili żadnych działań zbrojnych w tym regionie – przekazał rzecznik Pentagonu.

 

Zdaniem niemieckiej agencji dpa, alarm z ostatnich godzin, który w Syrii aktywował system obrony przeciwlotniczej, miał okazać się być tym razem jednak fałszywy. Agencja powołuje się przy tym na syryjskie koła wojskowe. Eksplozje, o których mówiono w relacjach z nocnych wydarzeń w okolicach Damaszku, miały być efektem właśnie uruchomienia systemu obrony przeciwlotniczej, co spowodował fałszywy alarm.

 

30-letni mężczyzna, który dokonał w piątek ataku na dziennikarzy czekających przed budynkiem prokuratury regionalnej w Szczecinie, usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, a także popełnienia występku chuligańskiego. Obecnie sąd rozpatruje wniosek o aresztowanie sprawcy.

 

Jak się okazało, agresywny mężczyzna podczas ataku był pod wpływem alkoholu. Na szczęście nie udało mu się nikogo zranić.

 

Sprawca ataku na dziennikarzy najpierw kłócił się na mieszczącym się nieopodal przystanku z innym mężczyzną, po czym wyjął nóż, przebiegł przez skrzyżowanie i wykrzykując wulgaryzmy, rzucił się na stojących przed budynkiem prokuratury w Szczecinie dziennikarzy. Policjanci zainterweniowali błyskawicznie – oddane zostały dwa strzały ostrzegawcze. Kilkadziesiąt metrów dalej aresztowano napastnika – informuje portal rmf24.pl.

 

W wyniku ataku nożownika nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Początkowo myślano, że ucierpiała w nim jedna z dziennikarek, ponieważ padła na ziemię, ale na szczęście był to jedynie odruch po usłyszeniu strzałów ostrzegawczych.

 

Stojący przed prokuraturą dziennikarze oczekiwali na posła Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego, który był wtedy przesłuchiwany.