Tak będzie wyglądał dzień Stanisława Gawłowskiego, posła Platformy Obywatelskiej, który został osadzony w areszcie. Materiał opublikowała Wirtualna Polska, powołując się na Szczegółowy rozkład dnia według zarządzenia dyrektora Aresztu Śledczego w Szczecinie z dnia 18 lipca 2017 r.

 

 

 

Osadzenie w areszcie krytykuje Roman Giertych, który współpracuje sekretarzem PO. „Zatrzymanie posła PO Stanisława Gawłowskiego było całkowicie niepotrzebne; powodem miała być obawa, że może on nie stawiać się na wezwanie organów ścigania, a to absurd” – mówił wczoraj pełnomocnik posła Roman Giertych. Jak dodał, złoży w tej sprawie zażalenie. Zdaniem Giertycha, Gawłowski „jest przetrzymywany nielegalnie”. Podkreślił on również, że decyzja Sejmu w tej sprawie się nie uprawomocniła.

 

– Złożenie wniosku o reasumpcję oznacza zawieszenie obowiązywania tej decyzji, bo przecież ta decyzja może być zmieniona. Na następnym posiedzeniu Sejmu posłowie mogą przegłosować reasumpcję

– powiedział Roman Giertych na briefingu w Szczecinie.

 

W piątek funkcjonariusze CBA zatrzymali posła i sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego. Poseł wraz z mecenasem Romanem Giertychem, jego pełnomocnikiem stawił się tego dnia na wydziale Prokuratury Krajowej w Szczecinie – informuje portal wpolityce.pl.

 

Jak powiedział Giertych dziennikarzom w Szczecinie, nie ma żadnych podstaw do przedstawienia zarzutów posłowi Gawłowskiemu. Dodał również, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego sporządzili już protokół zatrzymania.

 

– Ten protokół zawiera postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu, z podpisem z dnia wczorajszego co było dosyć absurdalne w kontekście tego, że myśmy się właśnie (w prokuraturze) stawili

– mówił Giertych.

 

– W moim przekonaniu taka treść postanowienia w ogóle wykluczała zatrzymanie, co żeśmy uwzględnili. Na pewno też będę składał zażalenie na to zatrzymanie, ono było całkowicie niepotrzebne

– dodał.

 

– Myśmy przyszli, można było posła przesłuchać i decyzję prokuratura mogła podjąć jutro, w sprawie aresztu. Gdyby przyjąć na poważnie argument prokuratury, że powodem zatrzymania jest obawa, że może pan poseł Gawłowski nie stawiać się na wezwanie organów ścigania, to sami możecie państwo ocenić, na ile taki argument jest logiczny i zasadny, w kontekście tego, że myśmy się tu stawiali i bez wezwań

– zaznaczył.

 

– Mamy do czynienia z nagonką, i to skoordynowaną, ze strony prokuratury. Widać taka jest reakcja autorytarnego państwa na strach związany ze spadkiem sondaży

– powiedział.

Biznesmen Zbigniew S. trafił do aresztu z powodu działań na szkodę jednej ze spółek w Krakowie. Prokuratura zarzuciła mu również straty w wysokości prawie 30 mln zł. Mężczyzna znany jest m.in. z ujawnienia akt afery podsłuchowej.

 

– Sprawa dotyczy w głównym zakresie podjętych w roku 2014 działań związanych z nieprawidłowościami w obrocie mieniem spółki Viamot S.A. w Krakowie, skutkujących powstaniem szkody w wielkich rozmiarach w tej spółce (łączna kwota ok 29 milionów złotych)

– poinformowała prokuratura.

 

Jak informuje portal dorzeczy.pl, ustalono, że osoby, które miały pracować nad kondycją firmy, w rzeczywistości wyrządzały jej szkodę. Podejmowały one czynności mające na celu wyprowadzenie składników majątku spółki poprzez m.in. zbywanie nieruchomości, które do niej należały, po niskich cenach.

 

Zbigniew S. usłyszał w czwartek zarzuty.

– Dotyczą one wyrządzenia szkody majątkowej spółce w wielkich rozmiarach i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także udaremnienia lub uszczuplenia zaspokojenia wielu wierzycieli

– przekazała Prokuratura Krajowa.

 

Biznesmen nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 10 lat więzienia – czytamy na portalu internetowym dorzeczy.pl.

 

Wnuk byłego prezydenta Lecha Wałęsy został zwolniony z aresztu za kaucją. Mimo że obecnie cieszyć się może chwilami wolności, grozi mu 8 lat więzienia. Dla przypomnienia, spowodował wypadek samochodowy, prowadząc pod wpływem alkoholu bez prawa jazdy.

 

Mężczyzna usłyszał sześć zarzutów, z czego najpoważniejszy dotyczy sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jak informuje Super Express, Dominik W. opuścił jednak areszt, gdyż wpłacił 10 tys. złotych kaucji.

 

– Wykonując manewr uderzył w inny pojazd, poruszał się samochodem od lewej do prawej krawędzi jezdni, jechał po chodniku, zmuszając pieszych do ucieczki, a poza tym, usiłując wykonać manewr wyprzedzania innego pojazdu, wjechał na chodnik ponownie, zmuszając pieszych do ucieczki

– poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku w rozmowie z dziennikiem.

 

Według nieoficjalnych doniesień, wnuk Wałęsy pozostawił pojazd na środku jezdni, po czym usiadł na przystanku, gdzie został zatrzymany przez policję. Jak informuje portal wiadomosci.wp.pl, mężczyzna był agresywny. Ponadto, groził on funkcjonariuszom. Miał 1,88 promila alkoholu we krwi. Co więcej, samochód prowadził bez uprawnień.

 

Nie jest to jedyny incydent Dominika W. Obecnie trwa postępowanie ws. naruszenia nietykalności cielesnej kobiety.

 

Do zdarzenia doszło w Toruniu w jednym z lokali handlowych. Sławomir Wałęsa, syn byłego prezydenta Lecha Wałęsy, trafił na jeden dzień do aresztu po tym, jak nie chciał uregulować 20 złotych grzywny za kradzież świeczki zapachowej – donoszą źródła.

 

Według dziennika Super Express, syn Lecha Wałęsy został zatrzymany przez ochronę w jednym z toruńskich sklepów. Kiedy opuszczał już lokal z zakupami, dostrzeżono, że w kieszeni płaszcza ma świeczkę zapachową i wezwano policję. Ostatecznie, sprawę skierowano do sądu, który wymierzył Sławomirowi Wałęsie 20 zł kary – informuje portal wprost.pl.

 

Syn Lecha Wałęsy odmówił zapłacenia grzywny, tłumacząc, że jest niewinny. – Sąd zamienił mu więc grzywnę na prace społeczne. Ale i temu wyrokowi Wałęsa się nie podporządkował, bo nie miał zamiaru latać z miotłą po Toruniu i nie zgłosił się w wyznaczonym miejscu ani terminie – taki komunikat pojawił się w dzienniku Super Express. W rezultacie wniesiono o zarządzenie kary zastępczej, aresztu. Do wniosku przychylił się Sąd Rejonowy w Toruniu. W zamian za nieuiszczoną karę 20 złotych, zarządził wobec Sławomira Wałęsy karę jednego dnia pozbawienia wolności. – To jakiś absurd, żeby za świeczkę iść do więzienia – powiedział syn Lecha Wałęsy podczas wywiadu z Super Expressem – donosi serwis wprost.pl.