Dzisiejsza decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy degradacyjnej odbiła się echem wśród Polaków. Sprawa została skomentowana przez wiele osób – jedni są przeciwni wecie, innym podoba się ten pomysł. Nie inaczej było w przypadku Leszka Millera, który określił tę rezolucję jako „miła, wielkanocna niespodzianka” – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Byłem przekonany, że prezydent podpisze ustawę degradacyjną. Tymczasem sprawił miłą, wielkanocną niespodziankę

– skomentował były szef SLD.

 

Według Millera, ustawa degradacyjna jest „karygodna”. Prezydent Andrzej Duda ogłosił w piątek, że nie podpisze jej i skieruje ją do Sejmu.

 

– Myślę, że dla ministra Błaszczaka czy byłego ministra Macierewicza, to nie są przyjemne decyzje, ale sądzę, że prezydent wziął także pod uwagę wyniki badania opinii publicznej, gdzie zdecydowana większość Polaków nie życzy sobie, aby mścić się zwłaszcza na zmarłych i odbierać im polety

– mówił polityk na antenie TVN24.

 

Zdaniem byłego premiera, „jeśli PiS byłby taki odważny”, to mógłby podjąć próbę wprowadzenia tej ustawy za życia gen. Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy „mógł się bronić”.

– To, że tego nie zrobiono, pokazuje, że to działanie hien cmentarnych. Cieszę się, że jakaś refleksja w obozie władzy ma miejsce

– powiedział Miller.

 

– Andrzej Duda mówi: jestem samodzielny i nie muszę wypełniać wszystkich poleceń mojego obozu politycznego. Po drugie, wychodzi naprzeciw większej części opinii publicznej, która nie chce żadnych degradacji. No i naraża się trochę części twardego elektoratu PiS

– dodał.

 

Prezydent Andrzej Duda ogłosił dziś swoją decyzję o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, której zapisy umożliwić miały możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób oraz żołnierzy rezerwy, którzy swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. Prezydent przyznał, że takie osoby jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak nie zasługują na tytuł generalski, jednak jego wątpliwości budzi to jak dużo osób obejmie ta ustawa, bez możliwości odwołania. W swoim uzasadnieniu przywołał osobę gen. Hermaszewskiego.

 

Wiele Polek i Polaków czuje się jednak zaniepokojone przedłużaniem się załatwiania kolejnej sprawy mającej przysłużyć się sprawiedliwości względem naszej historii. Do dzisiejszego prezydenckiego weta odniósł się również poseł Adam Andruszkiewicz (WiS).

 

Zdaniem młodego parlamentarzysty, przy tak ważnych sprawach nie może być miejsca na weta z powodu „nieporozumień”.

 

 

 

Prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o przeprowadzeniu referendum ws. zmian w konstytucji. Niepokojące dla wielu są jednak wnioski jakie wyciągnąć można z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

 

Jak informuje „Rzeczpospolita”, jedynie niespełna 40% respondentów słyszało o pomyśle prezydenta, aby przeprowadzić referendum konstytucyjne. Natomiast osób, które według sondażu wiedzą, że takie referendum ma w Polsce się odbyć, a dodatkowo potrafią poprawnie wskazać inicjatywę referendalną prezydenta to już tylko 26,3% ankietowanych.

 

– Z naszych obserwacji wynika, że z biegiem czasu zwiększa się liczba tych, którzy chcą wziąć udział w głosowaniu – uspokaja jednak Paweł Mucha, który pełni funkcję wiceszefa Kancelarii Prezydenta oraz pełnomocnika ds. referendum.

 

–  Jesteśmy na razie na wczesnym etapie konsultacji społecznych. Zainteresowanie zwiększy się, kiedy znane będą konkretne ważne tematy, o które chcemy zapytać obywateli – stwierdził Paweł Mucha w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

 

 

Fotograf prezydencki Jakub Szymczuk opublikował na Twitterze wyjątkowe zdjęcie z ubiegłotygodniowego pobytu prezydenta Andrzeja Dudy w Korei Południowej.

 

Strefa zdemilitaryzowana. Granica — Korea Północ/Południe. Najciekawsze przejście graniczne na świecie, gdzie żołnierze północy patrzą na Ciebie przez lornetkę z odległości 30 cm – tak napisał fotograf Jakub Szymczuk na swoim profilu na Twitterze.

 

Na zdjęciu widnieje prezydent Andrzej Duda oraz szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski, przed którym żołnierz północnokoreański spogląda przez lornetkę zza szyby.

 

Jakub Szymczuk jest laureatem Grand Press Photo oraz Nagrody Kapuscińskiego – czytamy na serwisie wiadomosci.radiozet.pl.

 

 

„Apeluję do #PAD, by w imię polskiej racji stanu zawetował ust. o #IPN” – napisał dziś na swoim Twitterze Grzegorz Schetyna. Ta absurdalna odezwa jednoznacznie kwalifikuje lidera opozycji do grona osób nieprzychylnych Polsce.

 

„Tracimy dobrych przyjaciół, historia staje się narzędziem walki politycznej, rosną nastroje antysemickie.” – pisze Schetyna. Historia rzeczywiście stała się przedmiotem wywierania presji, lecz przez zagranicznych przeciwników silnej Polski. Lider PO uważa także, że nasila się stężenie antysemityzmu w społeczeństwie, choć nie przytacza na to żadnych dowodów. Można zatem domniemać, że w ten sposób stara się budować dramaturgie okoliczności by wymusić veto prezydenta Andrzeja Dudy.

 

„Jako b. szef MSZ proponuję debatę ekspercką, by wypracować rozsądne przepisy” – kończąc wpis Schetyna proponuje bliżej nieokreśloną debatę ekspercką. Rozsądne przepisy to jednak takie, które powstrzymają postępujący proces fałszowania historii i oczerniania Polski za niepopełnione zbrodnie.

 

Projekt nowelizacji ustawy czeka już tylko na podpis prezydenta Andrzeja Dudy.

Organizacje narodowe kontynuują kampanię poparcia nowelizacji ustawy o IPN oraz obrony dobrego imienia Polski przed atakiem Izraela. Już w poniedziałek o godzinie o 18.00 odbędzie się manifestacja “Odwagi Polsko – Prezydencie podpisz!”.

 

„Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, uchwalona przez Sejm oraz Senat, czeka teraz na podpis prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę. Biorąc pod uwagę międzynarodowy nacisk w tej sprawie, próbę ingerencji mocarstw w nasze prawodawstwo i oszczerczą kampanię wobec Polski musimy pokazać, że ta ustawa jest konieczna! Polska musi pokazać, że nie jest już na kolanach i sama o sobie będzie decydować!” – piszą organizatorzy na łamach portalu „Media Narodowe”.

 

Jak poinformował na antenie radiowej Jedynki szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, prezydent Andrzej Duda wczoraj wieczorem podpisał ustawę budżetową na 2018 r. Wiadomo, że nowa ustawa budżetowa zakłada deficyt nie większy niż 41,5 mld zł. Dochody są przewidywane na 355,7 mld zł, z kolei wydatki mają być równe 397,2 mld zł – dowiadujemy się z serwisu wiadomosci.onet.pl.

 

Przewidziano, że stopa wzrostu gospodarczego utrzymywać się będzie na poziomie 3,8%, średnioroczna inflacja wynosić będzie 2,3%, a deficyt sektora finansów publicznych – 2,7% Produktu Krajowego Brutto. Jak założono, 6,3% wynosić będzie wzrost rent i emerytur, a także wzrost przeciętnego funduszu płac w gospodarce narodowej w ciągu roku. Spożycie prywatne (ujęcie nominalne) natomiast ma wzrosnąć o 5,9%.

 

Ustalono również, że dochody budżetu środków europejskich na 2018 rok wyniosą 64,8 mld zł. Wysokość wydatków będzie równa 80,2 mld zł, a deficyt – 15,5 mld zł – donosi portal wiadomosci.onet.pl.

 

 

 

Jak poinformował we wtorek zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha, prezydent Andrzej Duda zadecydował o podpisaniu nowelizacji Kodeksu wyborczego – donosi strona wiadomosci.dziennik.pl.

 

Na briefingu prasowym Paweł Mucha powiadomił, że wprowadzone zostaną nowe rozwiązania, które popiera prezydent. Wspomniał również, że niektóre artykułowane przez prezydenta Andrzeja Dudę postulaty „znalazły odzwierciedlenie” podczas prac w Sejmie nad wprowadzeniem uaktualnienia.

 

We wtorek doszło do spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z reprezentantami PSL. Miało ono na celu przeprowadzenie rozmów o prawie wyborczym, a także zmianach, które w tej sprawie zaproponowało PiS.

 

Jak wspomniał Władysław Kosiniak-Kamysz, jeden z przedstawicieli PSL, z którymi spotkał się prezydent Andrzej Duda, dla PSL nowela Kodeksu wyborczego jest „nie do przyjęcia”. Będziemy chcieli rozmawiać dalej z panem prezydentem o samorządzie, choć przy tej ustawie nie osiągnęliśmy tego, co chcielibyśmy najbardziej, czyli zawetowania, ponieważ pan prezydent zdecydował i podpisał tę ustawę – ustawę dotyczącą zmian w Kodeksie wyborczym – powiedział.

 

 

Badanie opinii publicznej IBRISu dla portalu „onet.pl” wykazało zmianę lidera w rankingu polityków cieszących się największym zaufaniem Polaków. Dotychczasowemu zwycięscy poprzednich zestawień Andrzejowi Dudzie dorównał premier Mateusz Morawiecki. 

 

Prezydent i premier uzyskali co prawda w badaniu równo po 46.7% procent głosów co czyni ich ex aequo najbardziej zaufanymi w społeczeństwie politykami, jednak tylko 28.9% zadeklarowało brak zaufania wobec Mateusza Morawieckiego przy 39.1% Andrzeja Dudy. Oznacza to, że obecny premier generuje najmniejszą niechęć Polaków przy zaufaniu blisko połowy narodu.

 

Poza prezydentem i prezesem Rady Ministrów wysokim poparciem cieszą się także inni członkowie rządu PiS. Wicepremier Beata Szydło uzyskała przychylność 40.9 procent ankietowanych, a Zbigniew Ziobro cieszy się zaufaniem 34.4 proc. społeczeństwa.

 

Marny wynik uzyskał lider tzw. opozycji totalnej Grzegorz Schetyna. Zaufanie dla szefa PO zadeklarowało jedynie 16.9 procent Polaków, przy ponad 50 procentowej niechęci Polaków. Jednak pod względem najmniejszego zaufania społecznego niepodzielnie prowadzi Antoni Macierewicz. Szef resortu obrony generuje niechęć 67.2 procent respondentów.