Polskie celebrytki luksusowymi prostytutkami arabskich szejków? Ta książka wstrząśnie showbiznesem!

Jachty, narkotyki, drinki, arabscy krezusi i seks. Tak w skrócie wygląda prawda na temat luksusowych prostytutek w Polsce. Co ciekawe, wśród nich znajdziemy celebrytki, modelki, finalistki konkursów piękności, gwiazdy telewizji oraz artystki. Już wkrótce polski świat showbiznesu czeka wstrząs, za sprawą książki dziennikarza śledczego Piotra Krysiaka.

 

„Dziewczyny w Dubaju” ma ukazać się już wkrótce, ale już budzi duże kontrowersje. Dziennikarz śledczy opisuje w niej kulisy działania całego mechanizmu sutenerskiego, który opierał się na „załatwianiu” piękności bogatym, dubajskim krezusom. Na ich potrzeby stworzono

 

 

„To była bardzo dobrze zorganizowana działalność. Jej mózgiem i główną bohaterką była burdel – menadżerka Emilia P. To ona organizowała „najlepsze” wyjazdy, to ona umawiała wojaże i spotkania z arabskimi bogaczami. I ona zarobiła na tym procederze największe pieniądze. Jakie? Myślę, że miliony złotych, choć prokuratura tego nie zauważyła.. Dzisiaj Emilia P. prowadzi firmę kredytowo – pożyczkową… Jak werbowano dziewczyny? Sutenerki wyszukiwały ładnych dziewczyn, często były to celebrytki i fotomodelki. Przeszukiwano portale społecznościowe, wtedy jeszcze Naszą Klasę, a także inne strony, gdzie wrzucane były roznegliżowane zdjęcia” – mówił Piotr Krysiak w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

 

„Korzystano też z własnych znajomości, np. w redakcjach pism dla mężczyzn. Dzięki temu znajdowano namiary na potencjalne prostytutki. Wśród nich były dziewczyny z małych miejscowości, które chciały sobie dorobić. Stawka 500 euro dziennie musiała robić na nich spore wrażenie. Za te pieniądze trzeba było spełniać zachcianki klientów i im towarzyszyć. Dodatkowo miały opłacony przelot w dwie strony, pobyt w ekskluzywnych hotelach i kolorowe drinki. Dostawały też często spore napiwki. Najbardziej byli hojni szejkowie? Bez dwóch zdań” – zaznacza.

 

„Jeden z nich potrafił obdarować napiwkiem w wysokości 200 tysięcy euro. Z tej kwoty, burdel – menadżerka Emilia P. dostała 20 proc. Jej najlepszym klientem był Arab – książę Santo ze swoją świtą. Najlepszym, bo zamawiał najwięcej dziewczyn. Podczas niektórych wyjazdów, trwających dwa miesiące, przez pokłady jego jachtów potrafiło przewinąć się ponad 100 dziewczyn” – czytamy w wywiadzie autora z portalem Wirtualna Polska.



Źródło:

Kraj

Świat