„Hotel dla pijaków”, czy samorząd ma płacić za dochodzenie do trzeźwości?
bialystok

Utrzymywanie Izby Wytrzeźwień to zbyteczny balast dla finansów miejskich, przynoszący stratę ponad 1,3 mln zł. Odnosi się wrażenie, że nie ma żadnej krytycznej, racjonalnej analizy zasadności utrzymywanie tego reliktu PRL-u, realnego socjalizmu,gdzie poprzez wiodącą rolę Partii, państwa walczyło z plagą pijaństwa.Ta instytucja była specyficzną dla naszej części Europy, a obecnie jest spuścizna mrocznych czasów i nijak nie przystaje do obecnej sytuacji.

 

Nikt też nie wie co z Izbą zrobić. Funkcjonowanie jej rodzi wiele problemów. Trafiają tam mieszkańcy innych gmin (problem z rozliczeniem), zdarzało się przerzucanie takich delikwentów. Istnieje ona raczej z przyzwyczajenia a rachityczne, doraźne pomysły urzędników to co najwyżej, na siłę wyszukiwane uzasadnienie trwania pozycji budżetowej.

 

Problem nietrzeźwych można rozwiązywać za pomocą zupełnie innych metod, choćby poprzez oczywistąprofilaktykę, zaangażowanie organizacji społecznych, specjalistycznych. Natomiast należyzadać zasadnicze pytanie. Czy pijak błąkający się po nocy to jakiś specyficzny stwór zasługujący na wyjątkowe traktowanie? Przeważnie odpowiada się, że taki osobnik może umrzeć, zachorować, nie będzie miał gdzie spać, a i może stanowić zagrożenie dla innych. Pomijając absurd takiego vip-owskiego traktowania pijanych, to czy jeśli tak nie traktujemy dajmy na to narkomana (Izba Odnarkotykowania); zboczeńca (Izba Seksualna), nadpobudliwych bywalców dyskotek (Izba Spokoju), itp. itd. to dlaczego odurzony alkoholemma mieć fundowany hotel?

 

Pomyślmy racjonalnie, tak zwyczajnie. Każda służba odpowiada za swoje zadania i funkcje: pogotowie ratuje życie;szpital wspiera i leczy choroby; policja interweniuje i pilnuje bezpieczeństwa, ładu i porządku; organizacje i instytucje charytatywne pomagają, zapewniają nocleg i strawę.

 

Zasadnicza rzecz to poważne podejście do starorzymskiejzasady prawnej, która głosi: volenti non fitiniuria chcącemu nie dzieje się krzywda. Jeśli ktoś nadużywa alkoholu to tym samym bierze odpowiedzialność za konsekwencje stanu, w który się wprowadzi. Państwo nie jest po to, by chronić ludzi przed nimi samymi.

 

Istotą samorządu jest zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty. Samorządność też zakłada określony poziom samodzielności. W przypadku zadań dodatkowych (a prowadzenie izb wytrzeźwień do takich należy) samodzielność polega w szczególności na możliwości samookreślenia, które zadania gmina chce prowadzić, a których nie.

 

Dlatego należy określić, poprzez rozsądny osąd na jaki zakres wsparcia zasługuje osoba pijana?.

Oczywiście państwo może ustanowić ogólnopolski standard opieki nad osobami pijanymi i nałożyć w związku z tym obowiązek realizacji konkretnego zadania. Tylko tyle, że zadanie takie musiałoby być zadaniem z zakresu administracji rządowej, a to – zgodnie z konstytucyjną zasadą adekwatności dochodów do zadań – musiałoby się wiązać z zabezpieczeniem odpowiednich środków finansowych. Tak nie jest, więc dlaczego Urząd  Miejski uparcie i hojną ręką finansuje istnienie Izby?.

 

W Białymstoku kwotaprzeznaczona na 2018 r. to 2 317 000 zł. Izba w różny sposób zwraca 704 000 zł (w tym z tzw. Usług 600 000 zł). Więc czysta strata to 1 613 000 zł.

 

Oczywistym jest, że kwota środków publicznych możliwych do przeznaczenia na realizację zadań publicznych jest ograniczona. Oznacza to, że skierowanie większych środków na zaspokojenie potrzeb jednej, ograniczonej grupy wiąże się z koniecznością ograniczenia środków dla ogółu. Wobec tego należy uznać izbę wytrzeźwień za zbędny w naszych warunkach funkcjonowania luksusi doprowadzić do jej likwidacji.

 

Dariusz Wasilewski, niezależny radny Miasta Białystok

 



Źródło:

Kraj

Świat