Prezes Rady Ministrów podpisał zarządzenie powołujące Międzyresortowy Zespół do Spraw Przeciwdziałania Propagowaniu Faszyzmu i innych Ustrojów Totalitarnych oraz Przestępstwom Inspirowanym Nienawiścią na tle Różnic Narodowościowych, Etnicznych, Rasowych, Wyznaniowych albo ze względu na Bezwyznaniowość.

 

Jak donosi serwis rmf24.pl, w komunikacie poinformowano, że czynności powołanego zespołu będą międzyresortowe. Ich celem będzie wypracowanie propozycji zmian przepisów, tak aby służby i instytucje miały jeszcze lepsze narzędzia do walki z przestępstwami polegającymi na publicznym propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz nawoływaniu do nienawiści – napisano.

 

Wiadomo, że pierwsze spotkanie zespołu odbędzie się po najbliższym posiedzeniu rządu -informuje portal rmf24.pl.

 

Jak czytamy w komunikacie CIR, Dla Zespołu istotne będą wskazania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Krajowego, Policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. 

 

Do zdarzenia doszło na przedmieściach Paryża. Policja zatrzymała trzech mężczyzn pod zarzutem kanibalizmu. Podejrzani podczas kłótni o pieniądze skonsumowali część ucha i wargi innego mężczyzny.

 

Jak donosi newsbook.pl, wszyscy zatrzymani są mieszkańcami Zielonego Przylądka. Dramat wydarzył się, kiedy w gminie Clichy-sous-Bois (wschodni Paryż)  ok. godziny 18 w niedzielę rozmawiali z czwartym mężczyzną. Według informacji z Le Parisien, szybko doszło do rękoczynów. Podczas bójki podejrzani ogryźli ofierze lewe ucho i dolną wargę. Fragmenty ciała połknęli. Zaatakowanemu mężczyźnie udało się odeprzeć atak kryminalistów. Jednego z nich ranił w kostkę.

 

Obecnie trwa dochodzenie. Ofiara i jeden z podejrzanych przebywają w szpitalu – donosi newsbook.pl.

 

Clichy-sous-Bois jest jedną z trudnych dzielnic Paryża. Panuje tam wysokie bezrobocie. Tereny te zamieszkuje duża liczba imigrantów, którzy często wywołują zamieszki z policjantami.

 

 

Profesjonalista od wizerunku, który doradzał m.in. prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, Marek Kochan, na łamach Rzeczpospolitej namawia polskie władze do budowy Muzeum Polokaustu.

 

– Proponuję, aby szybko wybudować Muzeum Polokaustu, dokumentujące działania zmierzające do eksterminacji Polaków jako narodu

– pisze Marek Kochan.

 

Według niego placówka składałaby się z dwóch części. Jedna z nich krótko pokazywałaby kontekst unicestwienia Polski przez sąsiadów, powstania, zabory, a także odzyskanie niepodległości  i wojnę bolszewicką. Druga część Muzeum przedstawiałaby tzw. operacje polskiej NKWD – donosi serwis wprost.pl.

 

Słowo „Polokaust” wzbudza niemałą sensację. Zdaniem Kochana jednak pojęcie to istniało już wcześniej. Odwołał się do internetowego słownika slangu Urban Dictionary.

– Tak, wiem oczywiście, że taka nazwa może się nie wszystkim podobać. Trudno. Jestem pewien, że to dobra nazwa dla muzeum, zapadająca w pamięć i wywołująca zainteresowanie. Pozwalająca zdyskontować obecny kryzys dla dobra wizerunku Polski. Wypromujmy ją. Musimy mieć swoją narrację

– tłumaczy.

 

Według wprost.pl, Kochan uważa, że wszystkie kraje mają prawo do swojej polityki historycznej.

– Ma je Izrael, ma je Polska. Polokaust to nie Holokaust. Coś innego, ale też zagrażającego bytowi całego narodu. Polskie ofiary też mają prawo do upamiętnienia. Jesteśmy im to winni. Takie muzeum można wybudować w rok, jak Muzeum Powstania Warszawskiego. Wystarczy determinacja, jaką miał prezydent Warszawy Lech Kaczyński

– mówi Kochan.

 

 

Siostry Kapucynki z Mazowsza wpadły na oryginalny pomysł, żeby uzbierać fundusze na remont Domu Dziecka. Internauci są zachwyceni inicjatywą.

 

Według informacji podawanych przez wiadomosci.wp.pl, siostry zakonne już od ponad 20 lat prowadzą placówkę Domu Dziecka w Siennicy (Mazowieckie). Niestety, budynek ten wymaga gruntownego remontu. Aby zebrać pieniądze na ten wydatek, siostry wpadły na dość nietypowy pomysł – na Facebooku udostępniły nagranie, na którym widać, jak podnoszą ciężarki, boksują, biegają i ćwiczą.

 

 

Parlament na Węgrzech uchwalił deklarację o poparciu Polski wobec presji Brukseli. Zwrócił się w niej do rządu węgierskiego, aby ten nie popierał inicjatyw, które ograniczyłyby wykonywanie podstawowych praw Polski, które wynikają z jej przynależności do UE.

 

Projekt rezolucji złożył przewodniczący parlamentarnej Komisji Spraw Zagranicznych Zsolth Nemeth – donosi serwis wiadomosci.onet.pl.

Wzywamy rząd Węgier, by poparł Polskę, nie pozwolił uszczuplić zagwarantowanych w Traktacie UE praw Polski i nie popierał propozycji, która ograniczyłaby wykonywanie podstawowych praw Polski wynikających z jej członkostwa w UE – napisano w rezolucji.

 

Członkowie węgierskiego parlamentu zaapelowali także do węgierskich posłów w Parlamencie Europejskim o nie popieranie propozycji UE opowiadających się za tokiem postępowania przeciwko Polsce, wszczętym na podstawie traktatu UE (art. 7.) lub zgadzających się z nim – czytamy na portalu wiadomosci.onet.pl.

 

 

W poniedziałek w białostockiej Astorii odbyło się spotkanie z Adamem Andruszkiewiczem (WiS). Przez pierwszą godzinę poseł mówił o polskiej polityce. Później natomiast odpowiadał na pytania zadane przez zgromadzonych na sali ludzi.

 

Adam Andruszkiewicz organizuje obecnie spotkania na terenie całej Polski. Cieszą się one niezwykłą popularnością zarówno osób młodych, jak i starszych. Nie inaczej było wczoraj w Białymstoku. Na sali obecnych było ponad 200 osób.

 

Jak informuje portal ddb24.pl, największa liczba pytań do młodego polityka dotyczyła obecnych stosunków polsko-izraelskich, jednak poruszono również kwestię spraw lokalnych na Podlasiu.

 

– Mamy w sejmie dosłownie dwa ugrupowania, czyli Platformę i Nowoczesną, które moim zdaniem reprezentują obce interesy na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. To jest jeszcze gorzej, niż byśmy mieli jakieś podwójne ambasady. Ambasada pewnych rzeczy nie może robić, więc na przykład jak ambasador niemiecki czegoś powiedzieć nie może, to powie to Schetyna na przykład, albo Tusk napisze na twitterze

– mówił Andruszkiewicz.

 

Podczas spotkania zwrócono również uwagę na Białystok i jego szkalowanie. Chodziło o kontrowersyjny materiał TVN dotyczący rzekomego neofaszyzmu w tym mieście. Ponadto, padły gorzkie słowa w kierunku Gazety Wyborczej, która pojedyncze incydenty nagłaśniała w taki sposób, jakby w Białymstoku dochodziło do nich codziennie. Poseł Andruszkiewicz zapowiedział również, że wkrótce ruszy kampania, która ma za zadanie przeciwdziałać złemu wizerunkowi Białegostoku. Zapytany o to, czy będzie brał udział w wyborach na prezydenta miasta odpowiedział, że zastanawia się nad tym.

 

– Ważne jest to, aby Białystok miał władze, które będą w stanie normalnie rozmawiać z władzami w Warszawie. Obecnie, jak wiemy, prezydent Truskolaski nie jest w dobrych relacjach z władzami w Warszawie, z polskim rządem. Jest w złych relacjach, tak to nazwijmy wprost, nawet wrogich. To powoduje niekiedy robienie sobie na złość

– tłumaczył Andruszkiewicz.

 

Jak powiedział polityk, Białystok potrzebuje inwestorów. Wyraził również nadzieję, że PO czy Nowoczesna nie dojdą już do władzy ani w Białymstoku, ani w całej Polsce. Według Andruszkiewicza, to przede wszystkim posłowie PO są odpowiedzialni za zaniedbania inwestycyjne na Podlasiu – donosi serwis ddb24.pl.

 

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich zabrał głos na antenie telewizji Polsat News w sprawie słów Mateusza Morawieckiego o tym, że „sprawcami Holocaustu byli także Żydzi”. – To decyzja premiera, czy powinien przeprosić za swoje słowa. Ja nie będę mówił drugiemu człowiekowi, co ma robić – mówił.

 

Jak powiedział Schudrich, przy tak wielkiej ilości emocji, potrzebny jest czas. Kiedy zapytano go o dalsze losy ustawy o IPN, odparł, że myśli jak prezydent Duda.

– Język ustawy nie jest klarowny, do wyjaśnienia są również kwestie prawne

– powiedział.

 

Według rabina Polacy i Żydzi żyją ze sobą już tysiąc lat:

– Mamy wiele wspólnych cech – jesteśmy uparci, nie chcemy słuchać drugiej strony, nie słuchamy też bólu drugiej strony. Głupotą jest to, że nie słyszymy drugiej strony

– mówił Schudrich. Rabin zachęcał, aby, jak ujął, szukać sposobu do rozmowy.

 

– Polska jest potrzebna Izraelowi, a Izrael jest potrzebny Polsce

– dodał.

 

Jak powiedział, w Polsce nie reaguje się zbyt wystarczająco na antysemityzm. Uważa również, że w wyniku obecnego sporu polsko-izraelskiego niektórzy Polacy zastanawiają się nad tym, czy Żydzi są tutaj (w Polsce – red.) w domu – donosi serwis wiadomosci.onet.pl.

 

 

Lider ruchu Kukiz’15 w nietypowy sposób skomentował słowa Ryszarda Terleckiego z rozmowy dla tygodnika Sieci. Przypomnijmy, wicemarszałek Sejmu oskarżał ruch Kukiza za to, że nowelizacja ustawy o IPN została przegłosowana w przeddzień rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. – Wywód godny marszałka. Stalina – pisał Paweł Kukiz na Twitterze.

 

Ryszard Terlecki wyjaśnił, co było powodem podjęcia przez Sejm decyzji o takim momencie na drugie czytanie. Według niego, to ruch Pawła Kukiza, który dopominał się ws. zapisów dotyczących penalizacji banderyzmu – donosi serwis internetowy wpolityce.pl.

 

– Terlecki o relacjach Pl-Izrael:”Wpędził nas w to ruch K‘15,który parł do zaostrzenia przepisów dotyczących Ukrainy. To zamazało nam horyzont i nikt nie pomyślał,że dzień głosowania zbiega się z rocznicą wyzwolenia Auschwitz”. Wywód godny marszałka. Stalina

– pisał lider Kukiz’15.

 

 

Porównanie Terleckiego do Stalina zostało ostro skrytykowane przez internautów. Atakowany przez nich lider ruchu Kukiz’15 odpowiedział:

– Przepraszam, ale pan Terlecki „zamazał mi horyzont” swoją wypowiedzią.

– tłumaczył Kukiz.

 

 

 

Jak informuje portal o2.pl, sąd w Iraku wydał wyroki 12 wdowom zagranicznym po terrorystach. Jedną skazano na karę śmierci, reszta usłyszała wyrok dożywocia. W Syrii i Iraku zatrzymano kilkaset takich kobiet. Co więcej, spora część z nich to Europejki.

 

Sędziowie w Bagdadzie okazali się bezlitośni mimo wyjaśnień kobiet, że ich mężowie zmusili je do dołączenia do ISIS. Jedynie jedna z nich, Turczynka, którą skazano na śmierć, przyznała, że chciała być razem z dziećmi obok swojego męża. Inna z kolei powiedziała, że jej mąż groził, że jeżeli nie wyjedzie z nim z Turcji, odbierze jej dzieci.

 

Niektóre kobiety wprowadzono na salę sądową z małymi dziećmi. Próbowały one załagodzić wyrok, lecz sędziowie nie zmienili zdania. Tamtejsze prawo nakazuje karać nie tylko za terroryzm, ale również za wspieranie zamachowców. Dodatkowo kobiety przekroczyły bezprawnie granice państwa, co również traktowane jest jako przestępstwo – donosi serwis o2.pl.